USA chcą ograniczyć kontakty Izraela z Chinami i opóźnić aneksję Doliny Jordanu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 maja 2020, 14:54
Podczas wizyty w Jerozolimie sekretarz stanu USA Mike Pompeo dał zielone światło dla izraelskich ataków w Syrii, żółte, opóźniające światło dla aneksji Doliny Jordanu, a także ostre, czerwone światło dla współpracy Izraela z Chinami - komentuje w czwartek dziennik "Israel Hajom".

Pompeo opuścił w środę wieczorem po krótkiej wizycie, podczas której spotkał się z premierem , jego koalicjantem Benim Gancem, dyrektorem Mosadu Josim Kohenem i przyszłym ministrem spraw zagranicznych Gabim Aszkenazim.

"Israel Hajom" piórem prof. Awrahama Ben-Cwiego zastanawia się, co skłoniło amerykańskiego szefa dyplomacji do przyjazdu w niesprzyjających okolicznościach pandemii koronawirusa.

Podczas ponadtrzygodzinnej rozmowy z Netanjahu Pompeo poparł całkowicie izraelską aktywność wojskową przeciwko irańskim celom w Syrii. Co do aneksji Doliny Jordanu i izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu, o co Netanjahu zabiega od września 2019 roku, Waszyngton zalecił wstrzymanie się - utrzymuje Ben-Cwi. Chociaż Stany Zjednoczone deklarują poparcie dla planów Izraela, to mają "obawy, głownie w środowisku wywiadowczym, dotyczące regionalnych konsekwencji przeprowadzenia aneksji w ciągu (najbliższych) dwóch miesięcy".

Ben-Cwi zwraca też uwagę, że odłożenie aneksji na jesień 2020 roku jest korzystne dla szczytu, przypadającej wtedy kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa, jako że ogromna część elektoratu chrześcijańskiej prawicy popiera ten aspekt jego planu pokojowego dla Bliskiego Wschodu.

Media izraelskie, m.in. dzienniki "Haarec" i "Maariw", cytują w czwartek wypowiedź anonimowego przedstawiciela Departamentu Stanu USA, który zapewnił, że "nie lecieliśmy przez pół świata, by rozmawiać o aneksji". "Izraelczycy są świadomi tego, jak aneksja zostanie przyjęta przez ich sąsiadów, więc przeprowadzą własne kalkulacje" - podkreślił urzędnik. "Izrael wie, jak radzić sobie z swoimi partnerami w krajach arabskich" - dodał.

Niewykluczone, że najważniejszym celem wizyty było powstrzymanie Izraela od rozwijania współpracy z Chinami na polu infrastruktury. "Jesteśmy świadkami narodzin nowej zimnej wojny między Waszyngtonem a Pekinem" - twierdzi Ben-Cwi. "Oświadczenie Izraela w środę, że zrewiduje rolę Chin w projekcie odsalania (wody morskiej) na południu kraju rzeczywiście wskazuje na chęć Netanjahu do złagodzenia potencjalnego tarcia z USA na tym wysoce napiętym froncie" - podkreśla publicysta.

>>> Czytaj też: Rosja straszy Polskę odwetem za Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Eksperci: Moskwa ma coraz mniejsze możliwości

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj