Czy opozycja i media prowadzą kampanię oszczerstw wobec policji? [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
27 maja 2020, 07:39
Policja w Warszawie
Policja w Warszawie/PAP
Jeżeli politycy i dziennikarze się nie opamiętają, zniweczymy to, co funkcjonariusze budowali przez ostatnie 30 lat – mówi DGP przedstawiciel NSZZ Policjantów

W Polsce od dwóch lat trwa kampania wyborcza. Za nami wybory samorządowe, do europarlamentu, parlamentarne, a przed nami prezydenckie. Wszystko niemal w jednym ciągu. Do tego wszystkiego doszła pandemia. Każdą z tych okazji skrzętnie wykorzystują politycy z różnych partii we wzajemnej okładance. Oliwy do ognia dolewają media kierujące się określonymi sympatiami politycznymi albo dziennikarze żądni sensacji. Społeczeństwo jest tym wszystkim zmęczone, wobec czego górę nad zdrowym rozsądkiem biorą czasami emocje. A że policja ze względu na swoje zadania zawsze była w centrum uwagi, nawet zwykłe interwencje potrafią urosnąć do rangi wydarzeń o charakterze międzynarodowym. Problem w tym, że zamiast faktów społeczeństwo ocenia komentarze. Tak jest wygodniej i szybciej. Senator Jacek Bury był uczestnikiem nielegalnego zgromadzenia, podczas którego atakowano policjantów, a w odpowiedzi funkcjonariusze użyli środków przymusu bezpośredniego. W centrum wydarzeń znalazł się z własnej woli i na własne ryzyko, a publikowane w mediach nagrania odzwierciedlają tylko fragmenty wydarzeń. Komentarze są nieprzychylne, bo ludzie nie znają całości. Nie dziwię się, że tak spreparowane materiały sprowadzają na policję gromy.

Ci, którzy wpuszczają to do sieci, mają określony cel. Dlaczego pan nie wierzy w to, co mówi policja?

Trudno polemizować z tym, co widać. A ja powtarzam, że widać jedynie fragmenty. Nie wątpię w wyjaśnienia i w materiały, które posiada policja. Rozbijając wszystko na atomy, doszukamy się zapewne jakichś pierwiastków niekonsekwencji i nieścisłości. Zastanówmy się nad jednym: co tam robiła policja, a co demonstranci? Policja chroniła bezpieczeństwa, a demonstranci naruszali przepisy. Demonstranci stwarzali zagrożenie dla siebie samych i dla innych. Policja musiała interweniować. Gdyby policjanci nie podjęli działań, to naraziliby się na zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych.

Jeśli oprzemy się na materiale obrobionym przez dziennikarzy nieprzychylnych obecnej władzy, rzeczywiście takiemu wrażeniu można ulec. Rzeczywistość wygląda jednak tak, jak to opisuje policja w oficjalnych komunikatach. Nie mamy wpływu na to, że prawda mało kogo interesuje, bo przez brak sensacji jest mało atrakcyjna.

Żadnego dziennikarza policja nie zatrzymała. Zatrzymanie to nie slogan, ale ściśle określone w prawie pojęcie. Dziennikarze, jak to z dziennikarzami zwykle bywa, znaleźli się w środku działań prowadzonych przez policję. Zarówno ich, jak i innych uczestników nielegalnego zgromadzenia otoczył kordon, z którego przez kilka minut nie mogli się wydostać. Cóż w tym nadzwyczajnego?

Raz jeszcze zwrócę uwagę, by nie szafować pojęciem „zatrzymanie”, gdy do żadnego zatrzymania nie doszło. Opublikowany przez poseł Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk materiał jest pozbawiony istotnego początku. Policjanci podjęli interwencję w momencie, kiedy rowerzystka nie była tam sama. Na pierwsze wezwanie policjantów kilka innych osób zareagowało pozytywnie, opuszczając tamto miejsce. Została tam tylko ta pani, więc przy drugim podejściu policjanci postanowili ją wylegitymować, ale spotkali się z odmową i kwestionowaniem zasadności swoich działań. Dlatego rowerzystka została przewieziona do jednostki w celu ustalenia jej tożsamości. Po wylegitymowaniu najzwyczajniej sobie poszła. Jak sama potwierdziła, interwencja wobec niej przebiegła spokojnie i obeszło się nawet bez mandatu. Nie doszło do przekroczenia uprawnień.

Policjanci do tej nagonki zdążyli już chyba przywyknąć, co nie oznacza, że jest im z tym dobrze. To przykre, że w walce o władzę politycy i niektórzy dziennikarze nie przebierają w środkach i wszystko skupia się na tych, którzy są najbliżej ludzi, czyli na policjantach. Służba w takich warunkach odbiera funkcjonariuszom satysfakcję i poczucie wartości, a to niesprawiedliwe i wręcz obrzydliwe. W każdej instytucji mogą pojawić się czasami błędy, zwłaszcza gdy wokół tyle emocji i nienawiści, a polityka wydaje się być gorsza od zarazy. Jeżeli politycy i żądni sensacji dziennikarze w końcu się nie opamiętają, zniweczymy wszystko, co z takim poświęceniem i ofiarnością policjanci budowali przez ostatnie 30 lat.

>>> Polecamy: Za włamanie na e-lekcję grozi areszt i 3 tys. zł grzywny

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj