Szybkie wejście na szczyt tabel związanych z rozprzestrzenianiem się koronawirusa było dla prezydenta Władimira Putina bardzo niewygodne. Przy zaledwie kilku przypadkach Covid-19 zarejestrowanych na początku marca, Rosja ma teraz ponad 290 tys. i drugi najwyższy na świecie wskaźnik nowych infekcji ˗ tylko za USA, czyli krajem z dwukrotnie większą populacją.

Niewielu rządom udało się opanować epidemię. Jednak gwałtowne rozprzestrzenianie się choroby obnażyło rosyjską służbę zdrowia, która zmaga się z małym finansowaniem, niedokończonymi reformami w znacznej części kraju oraz nieudaną próbą zastąpienia importowanych leków i sprzętu rodzimymi produktami (nieudaną przynajmniej do czasu zapalenia się dwóch respiratorów, które zabiło pacjentów). Autorytarny reżim, który nie lubi przekazywać złych informacji i podsyca dezinformację, nie jest pomocny.

Historia ma tutaj znaczenie. W okresie sowieckim opieka zdrowotna była dla wszystkich bezpłatna, ale nigdy nie była traktowana priorytetowo. Jakość była nierównomiernie rozłożona; usługi były nieefektywne i zawsze niedofinansowane. Niewłaściwie rozkładane rządowe wsparcie doprowadziło do zbytniego rozpowszechnienia szpitalnych łóżek oraz nadmiernego wydłużenia leczenia pacjentów. Lekarze, w większości kobiety, byli bardzo źle wynagradzani i uznawani za pracowników państwowych o niskim statusie.

Dysponując potokiem naftowej gotówki, Putin postanowił zreformować system. Seria programów na przestrzeni lat miała na celu usprawnienie świadczeń, zwiększenie liczby lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, wzrost płac i jakości szkoleń. Gdy kurczenie się rosyjskiej populacji zaczęło martwić nacjonalistę Putina, zaczęto koncentrować się na poprawie zdrowia noworodków i ograniczeniu liczby przedwczesnych zgonów, głównie poprzez walkę z chorobami układu krążenia, alkoholizmem i paleniem.

Żaden z tych zabiegów nie był nieracjonalny, argumentuje profesor Virginia Commonwealth University Judy Twigg, która bada reformy postsowieckiej służby zdrowia. Wskaźniki umieralności poprawiły się. Niestety, jak zauważa Twigg, wiele reform nie zostało przeprowadzonych zgodnie z planem. Chociaż kliniki marnej jakości zostały zlikwidowane, a liczba szpitali zmniejszyła się o połowę w latach 2000-2015, alternatywa nie zawsze była dostępna, a podstawowa opieka zdrowotna pozostała słaba. Wynagrodzenia stały się głodowe z innych powodów, a zakup nowych technologii umożliwił korupcję. Według analizy Bloomberga z 2018 roku, Rosja ma nadal jeden z najbardziej nieefektywnych systemów opieki zdrowotnej na świecie. Gorsze są tylko w USA, Azejberdżan i Bułgaria.

Reklama

Koronawirus przypomina poprzez ludzkie ofiary dawne błędy.

Najbardziej oczywiste jest, że rosyjska pierwsza linia obrony zawiodła. Rząd natychmiast dostrzegł międzynarodowe zagrożenie i w styczniu zabrał się w pośpiechu za zamknięcie granicy z Chinami, jednak znacznie dłużej zajęło mu docenienie wewnętrznego ryzyka rozprzestrzeniania się infekcji. Zbyt długo zaprzeczał istnieniu oczywistego problemu nasilania się pandemii – zwłaszcza dlatego, że lekarze i lokalne władze nie chciały przekazywać złych wieści. Moskwa rozpowszechnia dezinformację na temat działań innych krajów w walce z koronawirusem, ale zbyt mało przejmuje się własnym podwórkiem. Uważniejsza postawa mogła rozwiązać problem, nawet biorąc pod uwagę początkowe testy na Covid-19, które wyprodukowały zbyt wiele fałszywych negatywnych wyników.

W późniejszym okresie potknął się także system medyczny; zbyt wielu pacjentów trafiło prosto do szpitala. Niepotwierdzone dowody sugerują, że posiadający niewielkie doświadczenie w leczeniu chorób zakaźnych personel zmagający się z ciągłym niedoborem sprzętu ochronnego nieumyślnie pogłębił problem, mieszając pacjentów i kontynuując pracę nawet po to zachorowaniu. Obecnie w Rosji występuje 400 punktów zapalnych powiązanych ze szpitalami, a tysiące lekarzy zaraziło się wirusem. Nieoficjalna lista wskazuje na 220 ofiar śmiertelnych wśród personelu medycznego, co stanowi znacznie wyższy odsetek zgonów niż w większości krajów.

Nawet niezainfekowani uginają się pod presją. Niektóre pielęgniarki przestały pracować na znak protestu. W ostatnich tygodniach trzech lekarzy wypadło z okien szpitala w niejasnych okolicznościach, dwóch z nich skarżyło się wcześniej na warunki pracy.

Chociaż to kosmopolityczna Moskwa cierpi z powodu największej liczby zakażeń, to jest również siedzibą wysokiej jakości szpitala zakaźnego Kommunarka, tam też znajdują się inne pierwszorzędne obiekty. Poza dużymi ośrodkami miejskimi i placówkami powiązanymi z dużymi przedsiębiorstwami zajmującymi się zasobami naturalnymi, znaczna część reszty kraju jest znacznie gorzej wyposażona. Największy ból związany z reformatorskimi cięciami był odczuwalny w najdalszych zakątkach Rosji, gdzie populacje szybko się kurczą. Posłowie powiedzieli w 2016 roku, że mniej niż połowa wiejskich osad była wtedy objęta pomocą medyczną. Rosja posiadała w momencie rozpoczęcia się epidemii 42 tys. wentylatorów, czyli kilka razy więcej od Wielkiej Brytanii, ale jedna czwarta z nich znajdowała się w Moskwie.

Pozostawieni samym sobie przez Putina lokalni gubernatorzy walczą o przetrwanie. Skok liczby zakażeń w republice Komi, na dalekiej północy, pokazał jak bardzo sytuacja może się pogorszyć. Na początku kwietnia jeden z lekarzy rozprzestrzenił pandemię, kontynuując pracę w czasie choroby, zakażając przy tym dziesiątki osób. Ta rozległa, słabo zaludniona prowincja wkrótce stała się jedną z najbardziej dotkniętych przez wirusa. W dużym Jekaterynburgu szpitalny lekarz doprowadził do zakażenia 78 osób. W międzyczasie kolejnym „gorącym” obszarem staje się południowy Dagestan. Urzędnicy opisali tamtejszą sytuację Putinowi jako „bardzo trudną”, ale nie zarejestrowano jeszcze liczby zgonów.

Istnieją oznaki nadziei. Rosyjska procedura testowania poprawiła się radykalnie. Oficjalne dane dotyczące śmiertelności nie pokazują prawdziwego obrazu, jednak w Moskwie zarejestrowano o 18 proc. więcej zgonów niż w zeszłym normalnym miesiącu ˗ co uważa się za bardziej dokładną wartość. W momencie wybuchu pandemii Nowy Jork notował czterokrotnie więcej zgonów niż zazwyczaj. Biorąc pod uwagę, że mniej więcej połowa rosyjskiej populacji cierpi na podstawowe problemy zdrowotne, to porównanie nie wypada źle.

Niemniej jednak przyszłość wygląda ponuro. Rosyjska recesja w tym roku będzie najgłębszą od rozpadu ZSRR, gdyż lockdown zbiegł się w czasie ze spadkiem cen ropy. Inwestycje w zdrowie zwykłych Rosjan raczej nie będą priorytetem.