Kraje Azji Południowo-Wschodniej tną budżety obronne

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 maja 2020, 08:25
Spadające wydatki państw Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) na obronność grożą zmniejszeniem liczby patroli na Morzu Południowochińskim, o które państwa regionu toczą spór z Pekinem – ocenił ekspert australijskiego think tanku Lowy Institute.

Indonezja zapowiedziała, że ograniczy wydatki na obronność o prawie 600 mln dolarów, zaś Tajlandia – o ponad 500 mln. Dyskusje na temat podjęcia podobnych kroków toczą się w innych państwach członkowskich ASEAN: w Malezji, Wietnamie oraz na Filipinach. Jak ocenia ekspert do spraw bezpieczeństwa morskiego z University of Indonesia, Aristyo Rizka Darmawan, mniej pieniędzy na wojsko w nieunikniony sposób doprowadzi do zmniejszenia liczby patroli na Morzu Południowochińskim.

W publikacji australijskiego think tanku Lowy Institute ekspert pisze, że takie decyzje rządów wynikają z przewidywanych strat związanych z trwającą pandemią koronawirusa, ale – jak sugeruje – cięcia wydatków powinny być rozpatrywane uważniej, bo ograniczanie zdolności obronnych może pogorszyć sytuację na akwenie i utrudnić monitorowanie działań Chin.

Rząd w Pekinie rości sobie historyczne prawa do 90 proc. obszaru Morza Południowochińskiego. Jednocześnie różne jego części za swoją własność uważają także Wietnam, Filipiny, Malezja, Brunei i Tajwan. Przez te strategiczne wody odbywa się tranzyt większości chińskich towarów, istnieją tam także bogate łowiska i złoża.

Przez cały czas rozprzestrzeniania się pandemii Covid-19 Chiny utrzymały swoją obecność wojskową na Morzu Południowochińskim, co doprowadziło do kilku incydentów, w tym z udziałem okrętów USA, a także z jednostkami Indonezji, Filipin, Wietnamu i Malezji.

W kwietniu Pekin utworzył nowe, podległe sobie jednostki administracyjne na spornych Wyspach Paracelskich i Spratly. W ocenie indonezyjskiego eksperta daje to wrażenie, że Chiny chcą wykorzystać osłabioną pozycję innych krajów zgłaszających roszczenia w regionie i wzmocnić własne pretensje wyznaczane przez tzw. linię dziewięciu kresek.

24 maja szef chińskiej dyplomacji Wang Yi zaprzeczył, jakoby jego rząd wykorzystywał pandemię do poszerzania swoich wpływów na spornych wodach. Obwinił przy tym “kraje spoza regionu” o zakłócanie jego stabilności poprzez utrzymywanie aktywności samolotów wojskowych i okrętów. Stany Zjednoczone od lat prowadzą w rejonie Morza Południowochińskiego patrole, które określają mianem ćwiczeń swobody żeglugi.

22 maja władze w Pekinie ogłosiły, że podniosą swój tegoroczny budżet obronny o 6,6 proc. Przed rokiem wynosił on 178 mld USD, po podwyżce o 7,5 proc.

Tomasz Augustyniak (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj