Z kryzysem da się nieźle żyć

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
27 marca 2009, 07:38
Niemcy tkwią po same uszy w recesji. Jednak ta prawda nie dotarła jeszcze do obywateli.

Sądząc po nastrojach, kryzysu w Niemczech nie ma. Obywatele tłoczą się w sklepach i salonach samochodowych, wydając miliardy. Dwadzieścia milionów niemieckich emerytów cieszy się z tegorocznej 2,5-proc. podwyżki, największej od niepamiętnych czasów."550 mld euro są warte uruchomione dotąd w Niemczech dwa pakiety antykryzysowe" Lekarze z prywatnych praktyk zdecydowali się właśnie na protesty, bo dochody w granicach 8 – 10 tys. euro miesięcznie netto uznają za upokarzające. Pierwsze demonstracje uliczne przeciwko polityce rządu w czasach kryzysu dopiero się odbędą, ale nikt nie ma wątpliwości, że nic takiego jak we Francji, po drugiej stronie Renu, się nie wydarzy. Prawie połowa (47 proc.) Niemców jest zdania, że każdy jest kowalem swego losu, co można by uznać za sztandarowe hasło neoliberałów.


Do zwykłych obywateli wydają się nie docierać coraz gorsze prognozy spadku PKB w tym roku sięgające – w ekstremalnym wydaniu Commerzbanku – niewiarygodnych jeszcze kilka tygodni temu 7 proc. – Coraz gorsze przewidywania dotyczące spadku PKB są już nieaktualne w chwili ich wypowiadania – konkluduje Hans-Werner Sinn, szef instytutu Ifo.

więcej w "Rzeczypospolitej"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj