Alterglobalistom się zdaje, że to "nie ich kryzys"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 marca 2009, 10:32
Tysiące ludzi protestowały w sobotę w Europie przeciw szczytowi gospodarczemu grupy G-20 i NATO. Demonstracje, odbywające się w Londynie, Berlinie, Frankfurcie nad Menem, Wiedniu, Rzymie i Paryżu, obyły się bez większych incydentów. Wszyscy wyrażali sprzeciw wobec ubóstwa, bezrobocia i zmian klimatycznych.

Według policyjnych danych manifestacje przyciągnęły około 60 tysięcy osób. Wśród uczestników byli działacze lewicowi, alterglobaliści, antykapitaliści, ekologowie, związkowcy i członkowie grup wyznaniowych.

Organizatorzy protestu w Londynie manifestowali przede wszystkim niezadowolenie z wysokich, ocenianych na 19 mln funtów, kosztów szczytu G20 i opinię, że priorytety tego forum powinny być inne.

Pomoc ludziom pracy poszkodowanym przez kryzys powinna ich zdaniem mieć pierwszeństwo przed ratowaniem banków, które ten kryzys wywołały, a gospodarczy kryzys nie powinien spychać na dalszy plan walki z globalnym ociepleniem i nędzą w krajach trzeciego świata.

W Niemczech pod hasłem: "Nie będziemy płacić za wasz kryzys!" działacze związków zawodowych, organizacji antyglobalistów Attac, grup ekologicznych i partii Lewicy protestowali m.in. przeciwko wielomiliardowej pomocy państwa dla zagrożonych bankructwem banków.

Demonstrujący w Berlinie i Frankfurcie sprzeciwiali się też polityce antykryzysowej niemieckiego rządu i nawoływali do pociągnięcia bankierów do odpowiedzialności za kryzys finansowy i gospodarczy, którego konsekwencje w największym stopniu odczuwają uboższe warstwy społeczeństwa.

Z kolei we Frankfurcie przewodniczący postkomunistycznej Lewicy Oskar Lafontaine został obrzucony jajami gdy przemawiał na zgromadzeniu antykapitalistów. Polityk dokończył swoje wystąpienie osłaniany parasolami - podała agencja dpa.

Początkowo manifestacja w stolicy Niemiec przebiegała spokojnie. Dopiero w trakcie zamykającego demonstrację wiecu pod ratuszem doszło do starć niewielkiej grupy protestujących z policją. W kierunku policjantów posypały się butelki i zapalone pochodnie. Zatrzymano kilkadziesiąt osób.

W Rzymie około 6 tysięcy ludzi protestowało przeciw zaplanowanemu w mieście spotkaniu grupy G8 - siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw świata (USA, Japonii, Kanady, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Niemiec) i Rosji.

Mniej więcej tyle samo demonstrantów w Wiedniu domagało się "opodatkowania bogatych" i skandowało, że "kapitalizm zabija".

W centrum Paryża grupa około kilkuset osób manifestowała pod hasłem: "Nie będziemy płacić za ich kryzys".

Protesty w przededniu i w trakcie obrad G20 planowane są przez różne grupy na najbliższe dni. Na 1 kwietnia zapowiedziano protest pod hasłem "Dzień primaaprilisowych finansowych głupców".

W Londynie na szczycie G20, który ma odbyć się 2 kwietnia, spodziewanych jest 24 prezydentów i premierów, w tym prezydent USA Barack Obama. Policja została postawiona w stan pogotowia. W City wprowadzono nadzwyczajne środki bezpieczeństwa.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj