Na 150 stacjach LPG inspektorzy nie znaleźli nawet kropli gazu, który nie spełniałby wymogów. Jeszcze w 2007 roku autogaz złej jakości można było kupić na 8 proc. stacji, a w ubiegłym roku - na 4 proc. - To dobra wiadomość, ale spodziewana. W ostatnich latach widoczna jest poprawa jakości sprzedawanego u nas autogazu - mówi Andrzej Olechowski, pełnomocnik Polskiej Organizacji Gazu Płynnego.

Według niego firmy gazowe koncentrują się nie tylko na cenie, ale także na parametrach. - Importerzy ponoszą spore koszty na badania sprowadzanego przez siebie gazu, w kontraktach na dostawy precyzyjniej określają też wymogi jakościowe - tłumaczy Andrzej Olechowski.

Jak podkreśla, swoje robi także nieuchronność kontroli. - Ich systematyczność, powtórne kontrole w punktach, które wcześniej sprzedawały LPG złej jakości, przynoszą skutek. W efekcie sami operatorzy stacji dokładniej przyglądają się temu, co otrzymują od dostawców. Pilnują, by autogaz spełniał normy - dodaje.

Najwięcej stacji, na których zakwestionowano parametry benzyny i oleju napędowego, inspektorzy wykryli w woj. śląskim. Na czarnej liście znalazły się m.in. jedna stacja Tesco oraz trzy rosyjskiego Lukoila. W Łódzkiem, Lubelskiem i woj. podkarpackim żadna ze skontrolowanych placówek nie sprzedawała chrzczonego paliwa.