Z doświadczeń innych krajów wynika, że kampania informacyjna przed wprowadzeniem euro powinna ruszyć na około dwa lata przed przystąpieniem Polski do strefy euro. Ponieważ jeszcze nie zapadła ostateczna decyzja o tym, kiedy nasz kraj przyjmie wspólną walutę, nie wiadomo także, kiedy kampania wystartuje. Jednak prace koncepcyjne nad planem kampanii można już prowadzić.

Eksperci narodowego Banku Polskiego zwracają uwagę, że bank centralny od dawna już prowadzi działania edukacyjne, mające zapoznać Polaków z euro. Bank centralny organizuje seminaria i konferencje naukowe, poświęcone integracji walutowej, oraz publikuje materiały badawcze na ten temat. Prowadzi także stronę internetową.

Bank centralny prowadził także kampanię informacyjną, gdy w 2002 r. 12 państw wprowadzało euro do obiegu. Z kolei przed referendum akcesyjnym w 2003 r. bank centralny zrealizował kampanię pt. Zrób pierwszy krok do euro, w którym informował, że przystąpienie do Unii Europejskiej pociąga za sobą również przystąpienie do strefy euro. Co ciekawe, w rządowej kampanii przedreferendalnej starano się tego elementu nadmiernie nie eksponować.

Informować przede wszystkim

Przedstawiciele NBP nie mają wątpliwości, jaki powinien być cel kampanii.

- Kampania medialna towarzysząca przystąpieniu Polski do strefy euro powinna mieć charakter informacyjny, ponieważ jej celem jest techniczne przygotowanie społeczeństwa do przyjęcia wspólnej waluty oraz ułatwienie psychologicznego procesu przejścia z kalkulowania w złotych na kalkulowanie w euro - mówi Małgorzata Kloc-Konkołowicz z Departamentu Komunikacji i Promocji NBP.

Oznacza to informowanie Polaków o tym, jak będą wyglądać banknoty i monety euro, oraz jakie zabezpieczenia są w nich stosowane. Takie informacje przekazywane były społeczeństwu także kilkanaście lat temu, gdy w Polsce przeprowadzano denominację.

Ważnym elementem będzie informacja o kursie, po jakim nasz kraj przyjmie euro, oraz o zasadach przeliczeń (będą one dokonywane z dokładnością do piątego miejsca po przecinku) i podawaniu cen towarów i usług (czyli o obowiązku podawania cen w dwóch walutach równocześnie).

Przedstawiciele Narodowego Banku Polskiego zwracają uwagę, że dobrym rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie akcji skierowanych do konsumentów, które miałyby zabezpieczać przed wzrostem cen przy okazji przeliczeń. Taką akcję bank centralny prowadził w 2004 r. we współpracy z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wówczas jej celem było zapobieganie podwyżkom pod pretekstem przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Warto rozważyć zarówno powołanie infolinii, na którą konsumenci mogliby zgłaszać informacje o zmianach cen, jak i powołanie specjalnego urzędu czy inspekcji, które dbałyby o prawidłowość przeliczeń.

Kiedy start

Przedstawiciele NBP zwracają uwagę, że główna część kampanii - kampania medialna - powinna ruszyć około 6 miesięcy przed wprowadzeniem wspólnej waluty. Wtedy bowiem będą znane już decyzje Rady ECOFIN, która zatwierdzi rozszerzenie strefy euro o Polskę oraz kurs wymiany. Wtedy także - jak zwykle się dzieje - wzrośnie zainteresowanie Polaków tą tematyką.

- Jeśli pierwsze spoty telewizyjne zostaną wyemitowane przed decyzją Rady, nie będą one precyzyjne i jako takie mogą rozminąć się z oczekiwaniami społecznymi - mówi Małgorzata Kloc-Konkołowicz.

Jednak nawet przyjęcie euro nie powinno oznaczać zakończenia kampanii informacyjnej. Wówczas konieczne staną się informacje o tym, jak długo trwać będzie okres obowiązywaniu dwóch walut, kiedy złoty zostanie wycofany z obiegu oraz w jaki sposób będzie można wymieniać złotówki na euro.

Przedstawiciele NBP sugerują wykorzystanie praktycznie wszystkich mediów - a wiec telewizji, radia, internetu i prasy. Poza tym dobrym rozwiązaniem byłoby przesyłanie broszur z bardziej szczegółowymi informacjami do gospodarstw domowych. Całkiem prawdopodobne, że Polacy otrzymają specjalne karty konwersyjne ukazujące równowartość podstawowych sum w złotych i euro, albo specjalne kalkulatory służące do przeliczeń. Takie urządzenia dostali np. Słowacy przed przyjęciem wspólnej waluty.

Inaczej z przedsiębiorcami

Nieco inaczej powinna wyglądać komunikacja z przedsiębiorcami. Przede wszystkim muszą oni mieć więcej czasu na przygotowania.

- Eksperci z innych krajów zwracają uwagę, że przygotowania do euro powinny być rozpoczęte odpowiednio wcześniej, gdyż prace wdrożeniowe w dużych jednostkach mogą potrwać nawet do kilkunastu miesięcy - powiedziała Renata Wolanin z Biura Integracji ze Strefą Euro NBP.

Przede wszystkim konieczne będzie informowanie przedsiębiorców o potrzebie zmian w systemach informatycznych i księgowości, aby zostały one dokonane przed wprowadzeniem wspólnej waluty. Firmy muszą znać zasady przyjmowania i wydawania gotówki w okresie obowiązywania podwójnych cen. Konieczne będzie także szkolenie personelu.

Potem, gdy znany będzie kurs wymiany i zaczną się ostatnie przygotowania do wymiany walut, a więc i różnego rodzaju przeliczeń, potrzebna będzie kolejna porcja informacji.

- Potrzebna będzie znajomość zasad dotyczących przeliczania należności podatkowych, świadczeń społecznych oraz reguł ustalonych do przewalutowania rachunków bankowych, lokat i kredytów - powiedziała Magdalena Berlińska z Biura Integracji ze Strefą Euro NBP.

Decyzje w maju

Za koordynację przygotowań naszego kraju do przyjęcia wspólnej waluty odpowiada Ministerstwo Finansów. Zapytaliśmy je, kiedy będą znane szczegóły kampanii informacyjnej.

- Założenia kampanii informacyjnej na temat wprowadzenia euro w Polsce będą przedmiotem prac analitycznych Międzyinstytucjonalnej Grupy Roboczej ds. Komunikacji - powiedziała Magdalena Kobos, rzecznik MF. - Wyniki tych prac zostaną ujęte najpierw w Ramach Strategicznych Narodowego Planu Wprowadzenia Euro. Prace nad tym dokumentem powinny zakończyć się do końca maja - dodała.

KAMPANIA PRZEDREFERENDALNA

Jedną z ostatnich dużych kampanii informacyjnych była ta, która prowadzona była przed referendum dotyczącym wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Ruszyła ona na rok przed referendum, a zintensyfikowana została na pół roku przed głosowaniem, które przypadło pod koniec I dekady czerwca 2003 r. Głównym kanałem, wykorzystywanym do prowadzenia akcji informacyjnej, były media elektroniczne.

- Wiele osób nie czyta gazet, ale ogląda telewizję czy też słucha radia, choćby jadąc samochodem. Siłą rzeczy te media były najbardziej skuteczne - mówi Lech Nikolski, ówczesny minister kierujący pracami Biura ds. Referendum Europejskiego.

W wielu miejscach zorganizowano spotkania z mieszkańcami.

- Żadne reklamówki czy szklane okienko nie zastąpią kontaktu bezpośredniego - twierdzi Lech Nikolski. - Po prostu, jeśli chciało się wyrwać ludzi z domów, żeby poszli głosować, trzeba było się do nich wybrać.

Jednym z problemów poruszanych w trakcie tych spotkań było euro. Wiele osób pytało o wspólną walutę.

- Ludzie bali się euro. Przeliczali swoje zarobki czy emerytury na euro i pytali, jak za takie kwoty można wyżyć. Jednak staraliśmy się tego tematu nie rozwijać, gdyż nie był on pierwszoplanowy. Wyjaśnialiśmy, że traktat akcesyjny wprawdzie przesądza o konieczności przyjęcia euro, ale nie o terminie, w którym ma to nastąpić. Ludzie akceptowali to wyjaśnienie - mówi Nikolski.