Linia kredytowa Polski to kroplówka dla Europy Wschodniej

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
27 kwietnia 2009, 07:37
Polska "500"produkowana w Tychach
Polska "500"produkowana w Tychach/DGP
Polska bardzo długo utrzymywała, że nie potrzebuje wyciągać ręki po pomoc do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Toteż gdy w tym miesiącu Warszawa wystąpiła o 20,5 miliardów dolarów, dla rynków mogłoby to być paskudnym szokiem – pisze w poniedziałkowym wydaniu „Financial Times”.

W istocie inwestorzy z zadowoleniem przyjęli informację o tym, że Polska zabiega o linię kredytową z nowo utworzonego funduszu dla dobrze zarządzanych gospodarek ze wschodzących rynków. Złoty, zwyżkujący na fali hossy na rynkach globalnych, jeszcze bardziej się umocnił po ogłoszeniu tego komunikatu.

Reakcje są zgodne z charakterem nowego instrumentu, na którym nie ciąży stygmat przypisany innym programom MFW. Fakt, że kraj tak dumny ze swoich osiągnięć gospodarczych jak Polska zdecydował dołączyć do Meksyku i Kolumbii, poddając się kuracji zasugerowanej przez nowy ośrodek zdrowia finansowego, sprawia, że inni łatwiej pójdą w jej ślady.

Ufność we własne siły

Ludwik Kotecki, polski wiceminister finansów powiedział, że kraj najpewniej w ogóle nie skorzysta z tych pieniędzy. To śmiała deklaracja, która jeszcze może Warszawie spędzać sen z powiek, tym niemniej wskazuje na ufność polskiego rządu we własne siły.

Ministerstwo finansów twierdzi, że polskie PKB wzrośnie w tym roku, chociaż tylko o około 1,7 proc. Ekonomiści z sektora prywatnego coraz częściej prognozują płytką recesję. Po prostu teraz nie ma miejsca, w którym można byłoby się ukryć, kiedy główni handlowi i inwestycyjni partnerzy ze strefy euro i Europy Wschodniej wspólnie doświadczają spadku PKB na poziomie przeszło 4 proc. – wynika z danych MFW.

Ale pozycja Europy Wschodniej byłaby jeszcze gorsza, gdyby nie hojne programy dopłat do zakupów samochodów realizowane w Niemczech i innych krajach. Przynoszą one nieproporcjonalne korzyści dla wschodnioeuropejskich fabryk, gdzie produkuje się małe samochody poszukiwane przez dzisiejszych nabywców, którym zależy na oszczędności. Kiedy programy te skończą się, będzie to miało większy wpływ na sytuację Bratysławy, która jest centrum słowackiego przemysłu motoryzacyjnego, niż na przykład w Stuttgarcie.

Firmy okrzepły a rynek wewnętrzny jest duży

Polska jest w lepszej sytuacji od swych sąsiadów, głównie dlatego, że doświadczyła ostrego załamania cyklicznego w latach 2001-2002, kiedy upadło szereg firm z powodu słabego popytu i wysokich stóp procentowych. Te, które przetrwały, odniosły korzyści z następnego odrodzenia gospodarczego i obecnie są w lepszej kondycji od wielu regionalnych rywali. Także jako duży kraj z 38 mln ludności Polska ma znaczny rynek wewnętrzny, co zmniejsza jej zależność od handlu zagranicznego. Eksport stanowi około 30 proc. PKB, wobec około 70 proc. w Czechach, na Słowacji i Węgrzech.

Ale Warszawa nie powinna mieć złudzeń. Polska cierpi, a bezrobocie szybko rośnie z przeciętnych 10 proc. w zeszłym roku do nawet 15 proc. pod koniec roku 2009.jest trudno dostępny, a pożyczkobiorcy przeżywają ciężkie chwile i to nie tylko firmy i osoby fizyczne, które zaciągnęły kredyty w obcych walutach.

Przedstawiciele banku centralnego oceniają, że udział niespłaconych pożyczek w stosunku do całej masy kredytowej może się podwoić z poziomu 4,5 proc. zanotowanego na koniec 2008 roku. Wskaźnik poniżej 10 proc. jeszcze nie wieści niebezpieczeństwa, ale jeśli globalna gospodarka będzie dalej się pogarszać, wraz z nią także sytuacja Polski. MFW uważa, że biorąc za punkt wyjścia poprzednie kryzysy, odsetek niespłaconych pożyczek w regionie może osiągnąć poziom 20 proc. Przy takiej skali zjawiska na bankierów zaczynają bić siódme poty.

Większość programów MFW dla regionu

Ogromną ulgę dla regionu stanowi dzisiaj wsparcie, jakie otrzymuje on z zewnątrz, nie tylko z MFW. Fundusz, który dostał zgodę G20 na czterokrotne zwiększenie swoich zasobów do kwoty 1000 miliardów dolarów, koncentruje teraz swoje działania właśnie na Europie Wschodniej. Spośród 20 programów uruchomionych od zeszłego lata, aż jedenaście dotyczy krajów regionu.

Swój wkład ma także Unia Europejska, wspierając zwłaszcza najbardziej dotknięte kryzysem kraje, takie jak Łotwa. UE może uczynić więcej, by pomóc krajom nieczłonkowskim, szczególnie zaś państwom szykującym się do wstąpienia do organizacji.

W sytuacji, gdy MFW opływa w pieniądzach, Unia nie potrzebuje angażować zbyt wielkich środków, ale mogłaby wykazać większy entuzjazm oferując inne formy wsparcia. Podjęta w zeszłym tygodniu decyzja o możliwości kandydowania do UE przez Czarnogórę, jest dobrym przykładem tego, co może być zrobione.

Powiew protekcjonizmu

Kluczową sprawą staje się otwartość bogatych zachodnioeuropejskich rynków dla eksporterów z Europy Wschodniej. Handlowe restrykcje w starym stylu w ogóle nie wchodzą w grę. Ale odczuwalny jest silny powiew protekcjonizmu w niektórych programach wsparcia krajowego przemysłu, zaplanowanych przez rządy zachodnioeuropejskie.

W 20-tą rocznicę upadku muru berlińskiego kryzys ekonomiczny nie może prowadzić do wznoszenia nowych barier między wschodnią i zachodnią Europą.

Tłum. T.B.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj