Jeśli jednocześnie przyjmie plan restrukturyzacji kosztów, czytaj płac, ma szansę na otrzymanie pomocy od amerykańskiej administracji i uniknięcie bankructwa.

„500” wyjedzie z fabryk w Kanadzie i Meksyku

Fiat ogłosił, że po sfinalizowaniu aliansu, zamierza uruchomić produkcję aut segmentu B, np. Fiata Punto w Windsor w Kanadzie, a małej „500-tki” w Toluca w Meksyku w zakładach koncernu Chryslera, podała włoska agencja Ansa, powołując się na fachowy magazyn „Automotive News”.

Zrazem wiadomo, że związkowcy kanadyjscy „bardzo niechętnie” godzą się na ustępstwa płacowe wobec żądań kierownictwa Chryslera i rządu USA.

Gra idzie o miliardy dolarów

Chrysler otrzyma więc kolejne 500 mln dolarów wsparcia po pożyczce 4 mld dolarów w styczniu. Rząd USA obiecuje, że po zawarciu porozumienia z Włochami koncern ma szanse na kolejne 6 mld dolarów. Wsparcie ma też otrzymać General Motors.

General Motors też na garnuszku rządu

GM ma otrzymać 5 mld dolarów od rządu chociaż prezes Fritz Henderson wspominał wcześniej o 4,6 mld dolarów w tym kwartale. Zarząd GM musi jednak wyeliminować większość nieubezpieczonych długów, zawrzeć nowe (tańsze) umowy o pracę ze związkami i przedstawić nowy biznesplan do 1 czerwca br.

Mimo wsparcia Waszyngtonu, prezes Henderson nie wyklucza zgłoszenia bankructwa. Nadzór administracji prezydenta Obamy nad koncernami uznał bowiem plany modernizacji koncernu za niewystarczające i wyznaczył kolejny już termin ich zakończenia. Dodał, że porozumienie z Fiatem musi by osiągnięte, inaczej Chrysler nie dostanie więcej pomocy rządowej i firma zostanie...zlikwidowana.

Energetyczny Włoch

Dynamiczny prezes Fiata, 56-letni Sergio Marchionne, ostatnio bawił w USA i Kanadzie, gdzie prowadził rozmowy z zarządem Chryslera. Uważa, że Amerykanie nie powinni zgłaszać bankructwa. Jeżeli to nastąpi, to zapowiedział, że Fiat i tak wykupi aktywa Chryslera. - „ Nasza sytuacja jest też trudna, możemy więc odstąpić od współpracy z Chryslerem jeśli nie zostaną ograniczone koszty produkcji” - powiedział gazecie „Globe and Mail” w Toronto.

Fiat zakończył 2008 rok zyskiem 2,2 mld dolarów przy sprzedaży sięgającej 78 mld dolarów, i marży 5,7 proc.. To najlepszy wynik w branży. Oczywiście prognozy na 2009 r. nie są już tak dobre, dlatego rating kredytowy Fiata od 1 kwietnia został zdecydowanie obniżony, ale firma wierzy, że zakończy rok na plusie.

Zwłaszcza, że dane za marzec są obiecujące. Tylko we Włoszech sprzedaż Fiatów wzrosła o 6,1 proc., a ogółem w Europie podniosła się o 14 proc., choć rynek skurczył się o kolejne 9 proc. W Niemczech skoczyła nawet trzykrotnie, jako efekt akcji złomowania starych aut i polityki faworyzowania przez rząd zakupów małych aut.

Amerykański Włoch z pomysłami

Chrysler po nieudanej fuzji z niemieckim Daimlerem może sporo nauczyć się od Marchionne. Jest on bardziej Amerykaninem niż Włochem. Jego rodzina wyemigrowała do Kanady gdy miał 14 lat. Do Europy powrócił dopiero w wieku 41 lat, aby w Szwajcarii zająć się zarządzaniem w firmach z udziałem Fiata.

- „W odróżnieniu od menedżerów Daimlera, którzy nigdy nie rozumieli się z amerykańskimi parterami, Marchionne bardzo dobrze pojmuje system pracy w USA” - mówi Pierluigi Bellini, włoski analityk znanej firmy konsultingowej Global Insight.

Od przejścia na szefa Fiata w lipcu 2004 r. Marchionne uprościł struktury zarządzania w koncernie eliminując w ciągu kilku miesięcy setki menedżerów średniego i wyższego szczebla. Równocześnie ściągnął do centrali w Turynie organizacyjne talenty z fabryk Fiata w Argentynie i Brazylii oraz z fabryki maszyn rolniczych i budowlanych New Holland w Pensylwanii w USA.

Ponadto odnowił cały zespół konstruktorów, skracając czas budowy nowych modeli aut z 4 lat do zaledwie 18 miesięcy, np. produkowanych w Polsce Fiatów Cinquecento i 500. - „Lubię myśleć o Cinquecento jako o naszym iPodzie” - napisał Marchionne na łamach fachowego miesięcznika „Harvard Business Review”, nawiązując do atmosfery panującej z firmie komputerowej Apple.

Marchionne zniechęcił też skutecznie nieruchawy koncern GM do ciągnącej się od 2000 r. współpracy z Fiatem, która ciągnęła koncern w Turynie w dół.

Zastąpił go w 2006 r. Fordem, który w Tychach uruchomił nową wersję Forda Ka na podłodze Pandy.

Zawsze ubrany na luzie, uśmiechnięty, zdecydowanie zmienił sztywną atmosferę w firmie. Kilka miesięcy temu szczerze powiedział załodze, że Fiat jest za mały, aby przetrwać w przyszłości i powinien związać się z innym producentem aut. Padło na Chryslera.

Co Chrysler da Fiatowi

Chrysler umożliwia przede wszystkim Fiatowi powrót po 25 latach nieobecności na intratny rynek amerykański. Choć szczegóły umowy nie są znane, ta nie będzie kosztować Fiata ani grosza. Jest to dobra wiadomość dla firmy, której zapasy kapitału skurczyły się z ponad 9 mld dolarów do zaledwie 5,1 mld dolarów na koniec 2008 r., za to długi skoczyły do 7 mld dolarów.

Teraz więc, jeśli nawet Chrysler zbankrutuje, to Fiat i tak wybrnie z sytuacji, kupując tanio niektóre jego aktywa. – „To bardzo wygodna okoliczność dla Fiata i ostatnia szansa dla Chryslera” - nie kryje Bellini.

Chociaż jest i ryzyko. Zaangażowanie się Marchionne w związki z Chryslerem może opóźnić wprowadzenie do produkcji w Fiacie nowych modeli i rozwiązań konstrukcyjnych. Zakłady Chryslera będą bowiem bazować na platformach Fiata. Pomaganie Chryslerowi może też zniszczyć reputację Marchionniego, jako menedżera promującego nowości.