Tendencje ekologiczne w energetyce i ciepłownictwie doprowadziły w ostatnich latach do rozwoju nowych metod zaopatrywania budynków w ciepło. Na popularności zyskują tzw. alternatywne rozwiązania ciepłownicze. Należy do nich m.in. stosowanie kolektorów słonecznych czy pomp ciepła.

Cieplne alternatywy

Deweloperzy, wznosząc osiedla mieszkaniowe, zamiast podłączać je do miejskiej sieci ciepłowniczej, coraz częściej rozwiązują kwestię ogrzewania budynków, tworząc osiedlowe kotłownie olejowe lub gazowe. Budownictwo mieszkaniowe decyduje się na tę formę ogrzewania, bo zainstalowanie lokalnej kotłowni jest w wielu przypadkach po prostu łatwiejsze i z pozoru tańsze. Podłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej wymagałoby dodatkowej inwestycji w postaci rozbudowy tej sieci, a to oznaczałoby konieczność wydłużenia czasu – i to nieraz znacznego – realizacji inwestycji mieszkaniowej. Jednak stosowanie takiego rozwiązania ma nie tylko pozytywne, ale i negatywne strony.

W trakcie eksploatacji lokalnego centrum ogrzewania to mieszkańcy ponoszą koszty jego funkcjonowania. Są to zobowiązania nieobojętne dla stanu domowych budżetów, których na etapie zakupu mieszkania nie bierze się poważnie pod uwagę. A przecież mieszkańcy nowych osiedli muszą płacić nie tylko za dostarczone i zużyte ciepło, ale również za zakup i składowanie paliwa w lokalnym centrum grzewczym, za konserwację urządzeń grzewczych, za remonty i usuwanie awarii, a także za utylizację ewentualnych odpadów. Te dodatkowe płatności mogą w miarę upływu lat przesądzać na niekorzyść stosowania ciepłowniczych alternatyw.

– Mieszkańcy miast nie traktują źródła ciepła jako istotnego kryterium przy wyborze mieszkania, domu czy biura. Nie wiedzą też, komu tak naprawdę płacą rachunki za ciepło w ich domu, kto jest producentem tego ciepła, kto jego dostawcą, a kto rozlicza koszty za zużyte ciepło – twierdzi Agata Granowska z Vattenfall Heat Poland.

Warszawiacy za siecią

Warszawiacy uważają ciepło uzyskiwane z miejskiej sieci za bezpieczniejsze, bardziej opłacalne i pewniejsze – wynika z badania przeprowadzonego przez IQS Quant na zlecenie organizatorów projektu Warszawskie Ciepło na reprezentatywnej grupie 1 tys. mieszkańców stolicy. Badanie dotyczyło świadomości warszawiaków na temat ogrzewania ich mieszkań. Warszawskie Ciepło jest projektem edukacyjno-informacyjnym mającym na celu poszerzenie wiedzy warszawiaków na temat różnych źródeł ciepła i ich właściwości. Inicjatorami projektu są Vattenfall Heat Poland, Urząd m.st. Warszawa i Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (SPEC).

Badanie zrealizowane w ramach projektu Warszawskie Ciepło wykazuje, że ciepło pochodzące z miejskiej sieci jest – według warszawiaków – niezawodne (71 proc. wskazań) i ekonomiczne (56 proc. badanych). Ponad 82 proc. respondentów uznało tę formę dostarczania ciepła za najbardziej bezpieczną. Jednak samo pojęcie ciepła sieciowego znane jest jedynie co czwartemu ankietowanemu i również tylko co czwarty badany wie, że ciepło sieciowe jest dostępne przez cały rok. Ponad 1/3 mieszkańców Warszawy nadal sądzi, że ciepło przysługuje im wyłącznie w czasie tak zwanego okresu grzewczego, czyli od jesieni do wiosny.

– Wyniki badania pokazują, że świadomość dostępności ciepła pochodzącego z miejskiej sieci ciepłowniczej jest stosunkowo niewielka. Natomiast znacznie lepiej są rozpoznawane korzyści płynące z użytkowania ciepła pochodzącego z tego źródła – ocenia Monika Mazurkiewicz ze SPEC.

Tradycyjne podejście

Warszawiacy utożsamiają pojęcie ciepła sieciowego, czyli ciepła dostarczanego przez SPEC, z centralnym ogrzewaniem, które jest wewnętrzną instalacją w budynku. Ciepło sieciowe jest dostępne w Warszawie od ponad 55 lat i ogrzewa niemal 80 proc. budynków znajdujących się w granicach miasta stołecznego. Dlatego nie dziwi fakt, że aż 74 proc. ankietowanych warszawiaków na pytanie o rodzaj ogrzewania ich mieszkań, odpowiedziało: centralne ogrzewanie. W ten sposób traktują instalację jako synonim ciepła sieciowego. Po wyjaśnieniu przez ankietera różnicy między ciepłem sieciowym a centralnym ogrzewaniem okazało się, że 70 proc. ankietowanych podtrzymuje swoje przywiązanie do korzystania z usług miejskiej sieci ciepłowniczej i ocenia ciepło sieciowe za najlepsze.

Partnerzy projektu Warszawskie ciepło chcą zmienić to tradycyjne podejście, bo jego podstawę stanowi – co wykazało badanie – przyzwyczajenie i niedostatek wiedzy.

– Chcemy budować świadomość warszawiaków na temat ciepła i różnych sposobów ogrzewania obiektów. Chodzi nam o to, by mieszkańcy stolicy zwrócili uwagę na fakt, że każdy może zdecydować o tym, w jaki sposób, za ile i kiedy będzie dostarczane ciepło do jego budynku. Ciepło jest takim samym produktem, jak np. internet i powinniśmy świadomie wybierać rodzaj ogrzewania, kierując się zaletami i kosztem użytkowania poszczególnych rozwiązań grzewczych – podkreśla Piotr Stachowiak ze SPEC.

Za co płacimy

Na cenę, którą ogół warszawiaków płaci za ogrzewanie i ciepłą wodę, składają się dwa elementy:

●  taryfa producenta ciepła, czyli koszt wyprodukowania ciepła. Każda planowana zmiana tej ceny jest weryfikowana przez państwowego regulatora, Urząd Regulacji Energetyki (URE),

●  opłaty za dostawy ciepła pobierane przez miejskiego dystrybutora, które także podlegają regulacjom URE.

Przy ustalaniu cen za ciepło Urząd Regulacji Energetyki równoważy interesy zarówno odbiorcy, jak i przedsiębiorcy. Koszty, będące podstawą kalkulacji cen, weryfikowane są na podstawie ustaw i rozporządzenia ministra gospodarki. Ceny za ciepło nie zostały uwolnione. Oznacza to, że nadal są zatwierdzane przez państwowego regulatora.

Opłaty za dostarczone i zużyte ciepło trafiają do administracji osiedla, która co miesiąc rozlicza się z producentem ciepła i dystrybutorem. Prawo energetyczne zobowiązuje zarządców nieruchomości wielolokalowych do określenia sposobów rozliczania ciepła na poszczególne lokale w Regulaminie rozliczeń.