Małe firmy tracą czas na biurokrację

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 czerwca 2009, 03:22
Michał Kowalczyk, Mikroprzedsiębiorca Roku, właściciela firmy Nexwell produkującej systemy automatyki domowej
Michał Kowalczyk, Mikroprzedsiębiorca Roku, właściciela firmy Nexwell produkującej systemy automatyki domowej/DGP
Trzy pytania do Michała Kowalczyka, Mikroprzedsiębiorcy Roku, właściciela firmy Nexwell produkującej systemy automatyki domowej.

MICHAŁ KOWALCZYK

Mikroprzedsiębiorca Roku, właściciela firmy Nexwell produkującej systemy automatyki domowej

● Na jakie utrudnienia w działalności narażony jest mikroprzedsiębiorca w Polsce?

– Mamy sporo trudności związanych z naszą branżą. Tutaj jednak z roku na rok widać stopniową i odczuwalną poprawę. Szkoda jednak, że w polskim sektorze publicznym nie widać takiego postępu. Problemy z wszelkimi formalnościami, dotyczącymi ZUS, urzędu skarbowego itp. istnieją nadal, a procedury są niedopasowane do rzeczywistości małej firmy. Oczywiście pojawiły się też nowe szanse, np. związane z akcesją do UE. Problem polega jednak na tym, że pracochłonność uczestniczenia w projektach unijnych stawia mikroprzedsiębiorcę w trudnym położeniu. Musi on bowiem wybierać, czy mimo ograniczonych możliwości próbować spełnić często bardzo trudne warunki przyznania dotacji unijnej, czy rozwijać swoją działalność bez wsparcia z zewnątrz.

● Jak kryzys wpłynął na pana firmę?

– Nasza firma jest jednak w punkcie, który można określić jako bardzo dynamiczny rozwój. Nie sądzę więc, by kryzys miał jakiś znaczący negatywny wpływ. Każda sytuacja przynosi korzyści i pewne niedogodności. Plusy są takie, że mając za konkurencję głównie firmy zachodnie, nasz produkt stał się jeszcze bardziej atrakcyjny dla polskiego konsumenta. Minusy natomiast są takie, że trudniej współpracuje się z innymi firmami, które z mniejszą chęcią kredytują swoje produkty i usługi. Również nasi klienci potrzebują większego wsparcia, jeśli chodzi np. o terminy płatności. Nie byłby to problem, gdyby nie fakt, że właśnie teraz chcielibyśmy przeprowadzić wiele kosztownych inwestycji, na które, powiedzmy otwarcie, kredytodawcy patrzą tylko ze zrozumieniem, a nie z zaangażowaniem.

● Jakie rozwiązania są konieczne, by pomóc w rozwoju małych innowacyjnych przedsiębiorstw, takich jak pana?

– Małe innowacyjne firmy powinny przede wszystkim poświęcać swój czas i energię na swoje, często wyrafinowane, projekty, a nie na comiesięczne rozliczenia z US czy ZUS. Trudno jest działać, mając tego typu stałe obciążenia, a w przypadku firm innowacyjnych na zyski naprawdę trzeba trochę poczekać. Nasza firma została zarejestrowana ponad dwa lata temu i o zyskach jeszcze nie możemy mówić. Ciągle inwestujemy i rozwijamy nasz system. Główną wartością naszej działalności jest jednak sam produkt i zespół ludzi, którzy go tworzą. Prowadzenie naszej firmy w ogóle jednak nie byłoby możliwe bez zaplecza i wsparcia Wrocławskiego Parku Technologicznego. Tego typu instytucje są więc niezbędne do dalszego rozwoju rynku nowoczesnych technologii w Polsce. Marzeniem każdej małej innowacyjnej firmy byłoby jednak przede wszystkim zaufanie takich instytucji, jak US i ZUS oraz dopasowanie procedur systemu dotacji z UE do możliwości tych firm.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj