France Telecom czyści stajnię Augiasza

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 października 2009, 12:08
France Telecom zwolnił wczoraj członka kierownictwa odpowiedzialnego za operacje we Francji. Koncern dąży do rozładowania kryzysu zaufania wywołanego falą samobójstw wśród pracowników.

Louis-Pierre Wenes, były konsultant ds zarządzania, który jako zastępca dyrektora wykonawczego France Telecom kierował akcją obniżania kosztów firmy w biznesie krajowym, został zastąpiony z efektem natychmiastowym przez Stephane’a Richarda.

Richard dołączył do France Telecom w zeszłym miesiącu, desygnowany od razu na następcę dyrektora wykonawczego Didiera Lombarda w 2011 roku. Do tego czasu miał on zajmować nadzorowaniem międzynarodowych operacji grupy.

Na Richarda, byłego szefa sztabu ministra finansów i przyjaciela Nicolasa Sarkozy, prezydenta Francji, spadnie teraz główny ciężar wysiłków firmy, zmierzających do odbudowy zaufania wśród jej pracowników, spośród których 24 osoby odebrały sobie życie poczynając od początku 2008 roku.

Spółka, której 27 proc. udziałów należy do francuskiego państwa, poinformowała, że Wenes odszedł na swoją własną prośbę. Tym niemniej, wszystko wskazuje na to, że jest to ustępstwo wobec związków zawodowych, które domagały się jego ustąpienia oraz sugeruje, iż Lombard uznał współdziałanie ze związkami za swój priorytet.

Do zmian w kierownictwie doszło na dwa dni przed zaplanowaną akcją protestacyjną pracowników, której celem było wykazanie, że firma niewłaściwie rozwiązuje sprawę samobójstw. „Odnieśliśmy sukces” – oświadczył Patrice Diochet ze związku zawodowego CFTC, który nazwał zmiany „pierwszym posunięciem mającym zademonstrować sposób myślenia we France Telecom oraz gotowość dokonania przemian w sposobie zarządzania firmą”.

Oczekuje się, że dzisiaj koncern ogłosi drugie ustępstwo, polegający na przedłużeniu do końca roku tymczasowego moratorium na przymusowe zmiany stanowisk pracy.

Związkowcy twierdzą, że Louis-Pierre Wenes, który większość swej kariery zawodowej spędził jako konsultant AT Kearney, uosabiał część aroganckiej kultury zarządzania obowiązującej na wyższych szczeblach koncernu.

Utrzymują, że cięcia kosztów, ciągłe reorganizacje, wymuszanie od pracowników mobilności oraz wprowadzanie indywidualnego systemu zdaniowego doprowadziło do demoralizacji pracowników, a bardziej wrażliwych popychało do desperackich aktów.

Odejście Wenesa umocni pozycję Lombarda. Po objęciu przez Richarda odpowiedzialności za operacje krajowe – gdzie będzie odgrywał on kluczową rolę w przeglądzie praktyk zarządzania i w odbudowie zaufania pracowników – krytykom Lombarda będzie trudniej domagać się natychmiastowej wymiany dyrektora wykonawczego, w imię rozpoczęcia świeżej karty.
Ale umiejscowienie Richarda w samym centrum operacji spółki oznacza, że może on nie będzie czekała aż do 2011 roku, aby objąć stanowisko dyrektora wykonawczego.

Koneksje Richarda w rządzie mogą się mu się okazać pomocne przy sterowaniu między politycznymi rafami. Ale jest uważany bardziej za biznesmena niż urzędnika służby cywilnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj