Chojnacki: Bez ryzyka nie ma wygranej

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
2 listopada 2009, 03:00
Ireneusz Chojnacki
Ireneusz Chojnacki/DGP
Rynek energii elektrycznej rozwija się powoli. Na jego otwarcie dwa lata temu nie była przygotowana ani energetyka, ani jej klienci. Po podwyżkach prądu z lat 2008–2009 rozruszały się obydwie strony rynku.

W przetargach na zakup energii elektrycznej organizowanych przez gminy czy przedsiębiorstwa startuje czasami nawet po kilkanaście firm energetycznych. Odbiorcy ciągle jednak boją się zmian sprzedawców, zwłaszcza na nowych, których nazwy nic im nie mówią. Nie ma się jednak czego bać. Sprzedaż prądu jest koncesjonowana przez URE. Regulator w przypadku mniej wiarygodnych firm bierze od nich gwarancje bankowe mające zabezpieczać interesy odbiorców. Sami odbiorcy mogą zrobić podobnie, żeby zabezpieczyć wykonanie kontraktu. Wszystkiego przewidzieć się jednak nie da. Zmieniając sprzedawcę, odbiorca ponosi ryzyko. To jednak warunek konieczny, żeby z liberalizacji tego rynku skorzystać, czyli kupować najtaniej, jak to możliwe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj