Korycki: Kierowcy i czyste rzeki

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
15 grudnia 2009, 14:07
Łukasz Korycki
Łukasz Korycki/Forsal.pl
Co łączy akcyzę od sprowadzonych aut i opłatę recyklingową? Nie chodzi o to, że obie dotyczą branży motoryzacyjnej. Otóż obie te daniny okazały się kompletnym niewypałem.

Akcyzy już nie ma, bo okazała się niezgodna z unijnymi prawem. Budżet został narażony na zwrot 2,5 mld zł. Teraz podobny los czeka opłatę recyklingową. Nie jest zgodna z przepisami UE i rząd musi się z niej wycofać. Tym razem to oznacza, że będzie musiał w skrajnym przypadku wygospodarować z budżetu na ewentualne zwroty ok. 1,7 mld zł. To jeden bulwersujący aspekt. Nasi ustawodawcy stworzyli dwa buble prawne, czego konsekwencje odczuwa budżet, czyli my wszyscy (ktoś przecież musi oddawać pieniądze).

>>> Czytaj też: "Budżet może zwrócić kierowcom nawet 1,7 mld zł"

Jest jeszcze jeden problem. Jeśli ktoś myśli, że owe 1,7 mld zł z opłaty recyklingowej rzeczywiście poszło na budowę czy unowocześnienie sieci złomowania aut, jest w błędzie. Zdecydowaną większość przekazano samorządom na finansowanie gospodarki wodno-ściekowej. Cel szczytny, ale dlaczego akurat na to płacili importerzy aut? No chyba że myślenie naszych ustawodawców jest przewrotne. Być może za chwilę nałożą opłatę na firmy odprowadzające swoje ścieki do rzek, a pozyskane pieniądze przeznaczą na budowę złomowisk. Choć zapewne i tak tę opłatę zakwestionowałaby Bruksela.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj