Ciekawiej, ale wciąż bez znaczenia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 grudnia 2009, 17:56
Paweł Cymcyk
Paweł Cymcyk/Forsal.pl
Piątkowy handel był całkowicie podporządkowany ostatniej godzinie notowań i wygasaniu kontraktów terminowych. W związku z tym pierwsze kilka godzin upłynęło na niewielkiej zmienności i jeszcze mniejszych obrotach.

Jedynymi interesującymi walorami były KGHM i PEKAO, na których toczyła się największa walka o utrzymanie cen powyżej ubiegłotygodniowego dołka. Kalendarium z ważnymi danymi miało tylko jedną pozycję, którą był indeks IFO z Niemiec. Wskaźnik okazał się zgodny z oczekiwaniami i nie wpłyną na panującą atmosferę nawet odrobinę, ale warto zauważyć, że rośnie już 10 miesięcy z rzędu i jest najwyżej od sierpnia 2008 roku, czyli upadku Lehman Brothers. Co ciekawe rynkom umknęła znacznie ciekawsza informacja jaką było podanie przez szefa PIMCO (największy na świecie fundusz obligacji) informacji, że utrzymują oni największą od pozycję gotówkową od czasów upadku Lehmana, ponieważ przewidują wzrost stóp procentowych. To tłumaczyłoby dlaczego kolejny dzień dolar na rynku walutowym umacnia się i po przełamaniu poziomu 1,4350 ma otwartą drogę nawet do 1,4050. Pytanie w takim przypadku brzmi jak długo jeszcze giełdy będą mogły radzić sobie bez taniego pieniądza?

Na WIG20 największe zmiany oczywiście zachodziły po 15:10, a więc po rozpoczęciu rozliczania kontraktów terminowych. W trakcie ostatniej godziny obrót zwiększył się trzykrotnie i ostatecznie wyniósł 2,7 miliarda złotych. To największa wartość od listopadowego debiutu PGE, ale bez tego wydarzenia byłby to obrót najwyższy od kilku miesięcy. Dziś sukcesem popytu jest fakt, że indeks nie dotarł do 2300 pkt., ale jednak zakończyliśmy spadkiem, który od szczytów z początku grudnia oddala nas o 5 proc. Nie jest to wartość duża, ale obserwowaliśmy już drugi spadkowy tydzień z rzędu praktycznie oddany przez popyt bez walki. Opierając się na „nowym” bieżącym kontrakcie marcowym można oczekiwać pozytywnego otwarcia w poniedziałek, chociaż biorąc pod uwagę, że przyszły tydzień będzie skrócony do trzech dni handlu to aktywność też powinna być mniejsza, a w związku z tym zmienność może wzrosnąć. Może to oznaczać, że trwający krótkoterminowy spadek będzie pogłębiany, ale jego znaczenie prognostyczne dla nowego roku będzie ograniczone. Na razie jasne jest tylko, że na giełdę Św. Mikołaj już nie zawita.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: A-Z Finanse
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj