Najdłuższy w historii Polski konkurs o unijne dotacje dla przedsiębiorców nie może doczekać się szczęśliwego finału. Rozpoczął się w czerwcu 2008 r. I mimo że od połowy tego roku wiadomo, które firmy mogą liczyć na unijne dotacje, to mazowieccy przedsiębiorców skarżą się, że samorządowi urzędnicy nie chcą z nimi podpisać umów o przyznaniu wsparcia. Bez umów firmy nie dostaną pieniędzy.

– Pod koniec sierpnia dostałem pismo z informacją, że wygrałem konkurs. Od tego momentu nie udało mi się zawrzeć umowy. Co więcej, nikt w Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Projektów Unijnych nie jest w stanie mi powiedzieć, kiedy zobaczę pieniądze – mówi nam właściciel małej stołecznej firmy.

>>> CZYTAJ TEŻ: Dodatkowe środki na innowacje być może już w styczniu

Innemu przedsiębiorcy po trzech miesiącach oczekiwania wyznaczono termin podpisania umowy. Kiedy przyjechał do Warszawy, okazało się, że termin jest już nieaktualny i nie wiadomo, kiedy zostanie wyznaczony nowy.

– Start w konkursie o unijne środki okazał się moim największym błędem biznesowym w życiu – podkreśla. Wyjaśnia, że cały czas zwleka z rozpoczęciem kluczowej dla swojej firmy inwestycji, która według jego pierwotnych planów we wrześniu tego roku miała być już zakończona.

Reklama

Urzędnicy z mazowieckiej jednostki przyznają, że nie wszystkie umowy z przedsiębiorcami zostały już zawarte. Jak poinformowało nas biuro prasowe jednostki, z ponad 380 firm, które wygrały konkurs, umowy podpisano z 216. Z pozostałymi mają zostać zawarte do końca I kwartału 2010 r. Powodem opóźnień ma być duża liczba wniosków.

>>> CZYTAJ TEŻ: Przedsiębiorcy dostali w prezencie od państwa 11,5 mld zł

Dziwi to Agnieszkę Durlik-Khouri z Krajowej Izby Gospodarczej.

– Dla porównania Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, do której trafia więcej wniosków, potrafi je ocenić w ustawowe 90 dni – mówi Agnieszka Durlik-Khouri.

Sprawę podpisania umów z przedsiębiorcami na Mazowszu ma zbadać Ministerstwo Rozwoju Regionalnego.

Firmy skarżą się na złą ocenę wniosków

Jak wykazała kontrola kujawsko-pomorskiego urzędy wojewódzkiego, aż 75 proc. wniosków o dotacje w regionie zostało błędnie ocenionych. Służby wojewody przeprowadziły ją po licznych skargach firm, które odpadły w konkursie. Kontrola potwierdziła, że dotacje szły na projekty o niskiej jakości.