Wrocław domaga się, by wzdłuż obwodnicy obok piłkarskiej areny na Euro 2012 zamiast betonowych stanęły przezroczyste ekrany akustyczne. Powód – lepsza widoczność stadionu z autostrady to dla miasta prestiż i większe wpływy z reklam.
Budowa trzech odcinków autostradowej obwodnicy Wrocławia A8 kosztuje 4,1 mld zł. Pierwsza część – z Kobierzyc do mostu na Odrze – zostanie zakończona w styczniu 2011 r. Druga – przeprawa przez rzekę – ma być gotowa miesiąc wcześniej. Ostatni 19-km fragment trasy będzie oddany podczas wakacji 2011 roku.
W połowie 2011 roku ma zostać ukończony stadion na wrocławskich Maślicach. Zostaną na nim rozegrane co najmniej trzy mecze piłkarskich mistrzostw Euro 2012.
W tle tych potężnych inwestycji toczy się zakulisowa walka o prestiż i wielkie pieniądze. Władze Wrocławia zorientowały się, że ok. 500-metrowy odcinek ekranów akustycznych montowanych wzdłuż autostrady A8 obok stadionu zasłoni kierowcom widok na stylizowaną na chiński lampion arenę.
– Już kilka razy do szefa dzwonił w tej sprawie prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz – mówi anonimowo pracownik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Rafał Dutkiewicz domaga się, by Lech Witecki, szef GDDKiA, zmienił projekt trasy i w pobliżu stadionu zamontował przeźroczyste ekrany zamiast betonowych.
O co chodzi? Wrocław przymierza się do ogłoszenia przetargu na głównego sponsora stadionu, który zwykle umieszcza swoje logo zarówno w nazwie, jak i na fasadzie obiektu. Jeżeli będzie on ukryty za kilkumetrowym płotem, firmy mogą obniżyć stawkę. Sponsor byłby skłonny wyłożyć duże pieniądze, bo droga będzie bardzo ruchliwa – według prognoz po trzypasmowej 35,5-km trasie przebiegającej obok obiektu będzie jeździło nawet 50 tys. pojazdów na dobę.
Tymczasem koszty rocznego utrzymania stadionu będą gigantyczne. Według szacunków, mogą wynosić nawet kilkanaście milionów złotych. Całość wydatków ma ponosić wrocławski magistrat, który jest inwestorem obiektu.
Paweł Czuma, rzecznik prezydenta miasta, twierdzi, że pieniądze to niejedyny powód interwencji prezydenta.
– Chcemy, by stadion stał się naszą wizytówką i zachęcał do odwiedzenia miasta. Jak będzie to możliwe, jeśli zostanie schowany za parkanem? – mówi Paweł Czuma.
To, że na promocji stadionu można dobrze zarobić, w grudniu 2009 r. pokazały władze Gdańska, innego miasta, w którym rozegrane zostaną mistrzostwa. Sprzedały one nazwę budowanej areny Polskiej Grupie Energetycznej (obiekt nosi teraz nazwę PGE Arena). Koncern za prawa do umieszczanie logo firmy w nazwie stadionu i na jego koronie zapłaci 35 mln zł w ciągu siedmiu lat. A to oznacza, że miasto zapewniło stadionowi ok. 60 proc. kosztów utrzymania, które w Gdańsku są szacowane na ok. 12 mln zł rocznie.
Sprzedaży nazwy stadionu na razie nie planuje Poznań, zaczekać chce także rządowe Narodowe Centrum Sportu, które wznosi Stadion Narodowy w Warszawie.
Wrocław może jednak mieć kłopoty, bo na oficjalną prośbę magistratu Generalna Dyrekcja odpowiedziała: możemy zmienić projekt i ekrany, ale koszty operacji szacowane na ok. 3,5 mln zł musi pokryć miasto.
Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA, twierdzi, że w 2008 roku, gdy projekt był konsultowany, władze Wrocławia nie wniosły żadnych uwag.
Wrocław twierdzi jednak, że wina leży po stronie drogowców i płacić nie chce. DGP dowiedziała się nieoficjalnie, że w najbliższym czasie telefony prezydenta Rafała Dudkiewicza mogą jednak przynieść rezultaty.
– W ciągu dwóch tygodni wypracujemy w tej sprawie porozumienie – zdradza nam jeden z urzędników.
Szczegółów nie chce jednak zdradzić. Być może drogowcy zgodzą się na najprostsze rozwiązanie: przezroczyste ekrany z innego fragmentu A8 przeniosą w okolice stadionu.
Tak ma wyglądać stadion we Wrocławiu. Obwodnica A8 przebiega tuż obok areny Fot. Arch. / DGP