Fronc: Przecena na rynku surowców

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
20 kwietnia 2010, 16:50
Michał Fronc
Michał Fronc/Forsal.pl
Rynek surowców w ostatnim czasie jest jednym z najlepszych wskaźników obrazujących globalne nastawienie inwestorów do ryzyka. Podczas gdy na giełdach obserwować można powolne, sukcesywne pięcie się indeksów w górę to na rynkach różnych towarów ceny podlegają zdecydowanie większym wahaniom.

Wzrost wartości surowców częściowo można uzasadniać dobrymi fundamentami tj. zwiększającym się popytem pod wpływem postępującego ożywienia w światowej gospodarce. Jednak w dużym stopniu obserwowane ruchy cen na tych rynkach dokonują się poprzez napływ kapitału spekulacyjnego z funduszy inwestycyjnych. W ostatnim czasie dobrym przykładem na to, jak ceny surowców reagują w sytuacji rosnącej awersji do ryzyka było oskarżenie przez amerykański nadzór finansowy banku Goldman Sachs o nieetyczne postępowanie przy emisji instrumentów CDOs. Informacja ta została przyjęta z niepokojem przez inwestorów, co zaowocowało spadkami na giełdach, umocnieniem jena oraz przeceną na rynku surowców.

Duża wrażliwość cen ropy naftowej oraz metali na poziom skłonności do bardziej ryzykownych inwestycji wyraźnie świadczy o obecności kapitału spekulacyjnego, który jest dynamicznie przesuwany pomiędzy różnymi kategoriami aktywów w poszukiwaniu największej stopy zwrotu.
Notowania ropy Brent po dojściu w zeszłym tygodniu w okolice poziomu 88 USD za baryłkę znalazły się w okolicach górnego ograniczenia kanału wzrostowego, w którym utrzymują się od czerwca 2009 roku. Pomijając wpływ funduszy hedgingowych zwiększających zmienność cen „czarnego złota”, ropa naftowa powinna sukcesywnie drożeć, utrzymując co najmniej obecne tempo zwyżki, czyli około 1,5 USD miesięcznie. Za tym scenariuszem przemawia systematycznie postępujące ożywienie w globalnej gospodarce, które ciągnie ze sobą wyższe ceny surowców.

Znaczący wpływ w minionym tygodniu na rynek paliw miał wstrzymany ruch lotniczy z powodu wybuchu wulkanu na Islandii. Utrzymujący się pył nad Europą spowodował, że większość przestrzeni powietrznej nad Starym Kontynentem została zamknięta. Sytuacja ta przekłada się na wzrost zapasów paliw w rafineriach. Mniejszy popyt na paliwa negatywnie oddziałuje na cenę ropy naftowej. Według Międzynarodowej Agencji Energetyki moce produkcyjne europejskich rafinerii spadły do najniższego poziomu od 17 lat.

Doniesienia w sprawie Goldman Sachs przełożyły się także na spadki na rynku miedzi. Cena tego metalu od początku kwietnia przybywała w konsolidacji. Ostatnie pogorszenie sentymentu inwestycyjnego spowodowało, że kurs miedzi wybił się dołem, jednak w chwili obecnej wraz z poprawą nastrojów oczekiwać można powrotu ceny do wspomnianego ruchu bocznego.

Po okresie silnych wzrostów na rynku złota cena tego kruszcu skorygowała się o ponad 3%. Spadek ten podobnie jak na pozostałych rynkach surowców dokonał się pod wpływem globalnego pogorszenia nastrojów. Obecnie cena złota znajduje się w okolicach poziomu 1140 USD za uncję. Wydarzeniem, które pomimo swojej powagi nie wpłynęło istotnie na cenę złota było trzęsienie ziemi w Australii w okręgu obfitującym w kopalnie. Zmusiło to władze kopalni Kalgoorlie Super Pit do zawieszenia produkcji i ewakuowania pracowników. Pomimo znaczącej siły wstrząsów nie notowanych od blisko 25 lat kopalnia nie odnotowała żadnych istotnych szkód z tego też względu nie powinno być żadnych opóźnień w dalszym wydobyciu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: TMS Brokers
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj