Wyciek ropy w USA: Obama zaostrzy reguły wydawania pozwoleń na wiercenia naftowe

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 maja 2010, 21:32
W związku z katastrofalnym wyciekiem ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej prezydent USA Barack Obama zapowiedział w piątek, że rząd zaostrzy przepisy o wydawaniu licencji na wiercenia naftowe w szelfach przybrzeżnych.

Żadne nowe pozwolenia nie będą wydawane - podkreślił prezydent - dopóki w ciągu najbliższych trzech miesięcy administracja nie dokona przeglądu bezpieczeństwa wierceń w szelfach przybrzeżnych.

>>> Polecamy: Do Zatoki Meksykańskiej może wyciekać 14 razy więcej ropy niż szacowano

Obiecał też, że koszty naprawy szkód nie będą ciężarem dla podatników, i potępił szefów koncernów naftowych odpowiedzialnych za wypadek za zwalanie na siebie nawzajem winy podczas niedawnych przesłuchań w Kongresie w tej sprawie. "Nie będę tolerował dalszego pokazywania na siebie palcem i nieodpowiedzialności" - oświadczył Obama.

Odpowiedzialność za katastrofę ponoszą trzy firmy - BP, właściciel uszkodzonego szybu, Transocean, właściciel urządzenia wiertniczego, oraz Halliburton, kluczowy podwykonawca szybu. Celem zapowiedzianych przez prezydenta kroków jest zapobieganie takim katastrofom, jaka wydarzyła się 20 kwietnia w zatoce, gdzie wybuch na platformie wiertniczej i następujący potem wyciek ropy spowodował spustoszenia w środowisku naturalnym.

Jak się okazało, federalna agencja wydająca pozwolenia na wiercenia naftowe, Minerals Management Service (MMS), udzieliła licencji na poszukiwania i eksploatację ropy w Zatoce Meksykańskiej koncernowi BP bez uprzedniej zgody innej agencji rządowej, która ocenia możliwe szkody ekologiczne w takim wypadku.

Jak podał piątkowy "New York Times", agencja ta - National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) - ostrzegała w dodatku, że wiercenia będą zagrażały środowisku w zatoce.

Koncern BP, który prowadził wiercenia, wydał już - jak poinformował - 450 milionów dolarów na usuwanie spowodowanych przez siebie szkód. Akcje firmy poleciały w dół na giełdzie na Wall Street, co przyczyniło się do znacznej zniżki wskaźnika Dow Jones w piątek. Tymczasem w Kongresie część Demokratów naciska na formalne podwyższenie limitu rekompensat, jakie koncerny naftowe zobowiązane są wypłacać na wypadek wycieku ropy do wód przybrzeżnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj