Kuczyński: Bez Amerykanów i Anglików było nudno

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 czerwca 2010, 09:36
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi/Forsal.pl
Rozpoczęliśmy tydzień bez amerykańskich danych makro i bez sesji w USA (święto - Memorial Day) i Wielkiej Brytanii, co znacznie obniżyło w Europie aktywność inwestorów. Decyzja agencji Fitch, która obniżyła rating Hiszpanii, co stało się pretekstem do przeceny w USA, została (słusznie) przyjęta wzruszeniem ramion. Na rynkach panował marazm, ale nastroje były pozytywne. Euro i surowce nieznacznie drożały.

Nawet dane makro nie popsuły nastrojów. Liczne indeksy nastroju dla strefy euro nie kreśliły pozytywnego obrazu. Najważniejszy indeks (ten dla całej gospodarki) wyraźnie spadł. Spadł również indeks opisujący nastroje konsumentów. Nieco dziwić może, że wzrósł indeks biznesu. Komisja Europejska poinformowała, że nieco zmieniła się metodologia tworzenia indeksów, co zmniejszyło wpływ tej publikacji, ale pamiętać też trzeba, że KE stwierdziła też, że kierunek indeksów przez te zmiany się nie zmienił. Wstępne dane o inflacji w UE przyjęte zostały obojętnie. Oczekiwano 1,6 proc. i tyle właśnie było.

Pomysły realizowane na giełdach były różne. Na przykład francuski CAC-40 zdecydowanie niechętnie kierował się na północ, ale niemiecki XETRA DAX po godzinie 14.00 szybko rósł (bez widocznej przyczyny). Wydaje się, że górę wzięło oczekiwanie na wtorkowe wzrosty indeksów w USA. Wynik był jednak taki, jakiego można oczekiwać – neutralne zamknięcie sesji.

GPW też ucierpiała na amerykańsko – angielskim świecie. Przede wszystkim ucierpiał obrót. Aktywność graczy była prawie żadna. Pisałem w poniedziałek rano, że trudno będzie na GPW o potwierdzenie przez WIG20 przełamania linii trendu, co umocniłoby widoczne już wszędzie sygnały kupna i rzeczywiście tak było, ale rynek zachowywał się bardzo dobrze. Brak reakcji graczy na innych rynkach na amerykańskie spadki indeksów i decyzję agencji Fitch, która obniżyła rating Hiszpanii pozwoliły u nas na stabilizację połączoną z niewielki spadkiem indeksu WIG20.

Po południu gracze najwyraźniej znudzili się tym marazmem. Mały obrót umożliwiał wyrzeźbienie dowolnego obrazu rynku. Nic dziwnego, że WIG20 zaczął rosnąć. Inwestorzy doszli do słusznego wniosku, że jeśli spadki indeksów w USA i obniżenie ratingu Hiszpanii nie doprowadza do spadków to znaczy, że już we wtorek indeksy będą rosły. Co prawda obrót był bardzo mały, więc zgodnie z wiedzą książkową ta zwyżka nie ma znaczenia, ale na GPW obowiązują inne zasady. Często po mini-obrocie pojawia się uderzenie popytu. Najważniejsze jest to, że wybicie/naruszenie z kanału trendu spadkowego nie zostało anulowane.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj