Szwedzi walczą ze "szwedzkimi" truskawkami z zagranicy

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
23 czerwca 2010, 16:35
Szwedzki Urząd Rolnictwa ma nową broń w walce z procederem sprzedawania m.in. polskich truskawek jako szwedzkich. W tym roku pochodzenie owoców, które trafiają do sklepów, jest badane w specjalistycznym laboratorium.

Co roku szwedzkie media donoszą o oszustach oferujących zagraniczne truskawki w kartonikach z napisem "svenska jordgubbar", czyli "szwedzkie truskawki". Na tym procederze sprzedawcy sporo zarabiają, zwłaszcza w tym sezonie, gdyż z powodu nieurodzaju w Szwecji spowodowanego długą i ciężką zimą tutejsze truskawki są ponad dwa razy droższe od tych sprowadzanych z zagranicy.

W tym roku po raz pierwszy ma być wiadomo dokładnie, skąd pochodzą "podejrzane" truskawki. Owoce wysyłane są do specjalistycznego laboratorium Agroisolab w Niemczech. Jego pracownicy na podstawie składu chemicznego próbki są w stanie dokładnie oszacować państwo i region produktu.

W poprzednich latach często jako szwedzkie sprzedawane były również polskie truskawki. "W tym roku jeszcze nie było takiego przypadku, jednak wciąż czekamy na wyniki badań" - mówi PAP inspektor Urzędu Rolnictwa Waldemar Ibron. Według niego, nieurodzaj truskawek w Polsce może sprawić, że w ogóle mniej tych owoców trafi w tym sezonie na szwedzki rynek.

Litr szwedzkich truskawek kosztuje w Szwecji 50 koron (ponad 20 zł), cena litra polskich owoców wynosi 20 koron (ponad 8 zł).


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj