Bugaj: Czyżby początek rajdu św. Mikołaja?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 grudnia 2010, 16:46
Początek nowego miesiąca ma swoje prawa, które dzisiaj w sposób bardzo wyraźny były zaprezentowane. Publikacja wskaźników PMI, które w ostatnim czasie zaskakują pozytywnie, oraz uspokojenie nastrojów wokół krajów PIIGS stały się wyburzoną mieszkanką.

Rynki znacznie już spadły od swoich szczytów, a nieubłaganie zbliża się koniec roku. Grudzień tradycyjnie przynosi rajd św. Mikołaja i jeżeli rzeczywiście na dłużej ustał niepokój wokół europejskich krajów peryferyjnych, to ten rok nie powinien być wyjątkiem. Co spowodowało dzisiejsze uspokojone? Udana aukcja portugalskich bonów oraz wypowiedź prezesa ECB.

Jeszcze wczoraj wieczorem agencja Standard&Poor’s ostrzegała przed możliwością obniżki ratingu dla Portugalii. Inwestorzy niespecjalnie się tym przejęli, co można było uznać za jaskółkę zwiastującą lepszy okres. Dzisiaj o poranku bardzo udała się aukcja rocznych bonów portugalskich na kwotę 500 mln euro. Popyt przewyższał podaż 2,5 – krotnie. Przypomniano też sobie słowa Jean-Claude Trichet’a, który powoli może sygnalizować łagodzenie swojej polityki. Zresztą traderzy już mówią, że zakupach irlandzkich i portugalskich obligacji przez Europejski Bank Centralny.

Na rynku krążą też informacje o potencjalnym ilościowym luzowaniu w Eurostrefie, co rynki przyjęłyby z niewyobrażalną ulgą. Podobnie jak zwiększenie pakietu pomocowego z obecnych 750 mld euro, czy bardziej skoordynowanej akcji wobec krajów PIIGS, a nie zajmowanie się każdym z nich oddzielnie. Jak na razie to jedynie życzeniowe myślenie, ale widać wyraźnie, że jest niezwykła polityczna wola by uratować strefę i to niemalże za wszelką cenę.

Po stronie publikacji danych nie było negatywnych niespodzianek, a wręcz przeciwnie – odczyty od samego rana wspierały notowania. Chiński PMI zaskoczył pozytywnie, podobnie jak amerykański raport ADP, który uznawany jest za prognostyk piątkowego, jakże ważnego comiesięcznego raportu z rynku pracy. Nasz krajowy PMI też nie zawiódł, czyli wciąż mówmy o wzroście, więc nie było makroekonomicznych przeciwwskazań do zakupu akcji. A kupiono ich sporo, bo WIG20 wzrósł o ponad 2 proc.

Na rynku walutowym reakcje były bardziej wyważone. Euro nieco drożeje, a sytuację na złotym bardziej można nazwać stabilizacją niż umocnieniem. Po wczorajszym rajdzie jest to jednak uzasadnione działanie. Jeżeli rzeczywiście inwestorzy uwierzyli Jean-Claude Trichet’owi i teraz zrealizują zyski na CDS’ach krajów peryferyjnych, to koniec roku może ponownie oznaczać wzrost apetytu na ryzyko.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj