Bachert: Euro najmocniejsze do dolara od grudnia 2009 roku

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
27 kwietnia 2011, 09:57
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego/Inne
Na rynku globalnym bieżący tydzień rozpoczął się od udanego testu zeszłotygodniowych szczytów. W poniedziałek, kiedy na rynek powrócili inwestorzy zza Oceanu podjęta została pierwsza próba ataku. Wzrost powyżej 1,46 USD za euro okazał się jednak nietrwały i już podczas sesji azjatyckiej para euro/dolar spadła poniżej 1,45. We wtorek, do gry powrócili inwestorzy europejscy i jeszcze przed południem podjęli kolejną próbę umocnienia euro. Początkowo opór na 1,4651 USD za euro wybronił się.

Wczoraj na rynek napłynęła „gołębia” wypowiedź prezesa EBC Jean Claude Trichet’a, który nadal podkreślał, iż oczekiwania inflacyjne w strefie euro nie wzrosły jeszcze do niepokojących poziomów. Po raz kolejny Trichet zwrócił też uwagę, że na chwilę obecną nie dostrzega materializowania się efektów drugiej rundy. Tego typu łagodne wypowiedzi negatywnie wpływają na wspólną walutę, zwiększają bowiem prawdopodobieństwo oddalenia w czasie kolejnej podwyżki stóp procentowych przez EBC. W ostatnim czasie „luźna” polityka pieniężna USA, która kontrastuje z rozpoczętym cyklem zaostrzania polityki pieniężnej przez EBC była głównym powodem widocznej deprecjacji dolara, której nie zdołały nawet powstrzymać obawy przed pogłębieniem się kryzysu zadłużenia w strefie euro.

Pozytywny wpływ na nastroje miała wczoraj udana aukcja hiszpańskich bonów skarbowych, które ciesząc się wysokim zainteresowaniem sprzedały się zgodnie z panem w wysokości 1,97 mld EUR wspierając dobre nastroje na rynku. Publikacje lepszych od prognoz wyników przez duże amerykańskie spółki, w tym Ford, 3M i United Parcel Service pociągnęły we wtorek indeksy amerykańskich giełd w górę, powodując, iż S&P 500 i Dow Jones osiągnęły najwyższe w tym roku poziomy, co dodatkowo wspierało klimat inwestycyjny. Popołudniowe dane z USA nie zmieniły już istotnie obrazu rynku euro/dolara. W rezultacie podczas handlu w Azji kurs EUR/USD wzrósł do poziomu 1,4713 ustanawiając nowy, tegoroczny szczyt.

Dzisiaj uwagę inwestorów przyciągać będzie przede wszystkim zaplanowane na godziny popołudniowe posiedzenie FOMC. Niektórzy inwestorzy obawiają się, że tempo odrodzenia amerykańskiej gospodarki może zostać zahamowane, jeśli Biały Dom i Kongres spróbują obniżyć deficyt za pomocą znacznego ograniczenia wydatków lub podniesienia podatków, co zmusiłoby Rezerwę Federalną (Fed) do pozostawienia stóp procentowych na rekordowo niskich poziomach przez kolejne miesiące.

Technicznie, udany atak na zeszłotygodniowe maksima otworzył drogę do 1,48-1,50 USD za euro, co wspierać może dodatkowo, oczekiwany „gołębi” wydźwięk komentarza szefa Fed Bena Bernanke. Test górnej granicy kanału wzrostowego, w którym główna para walutowa znajduje się od początku roku, może sprowokować jednak realizację zysków ze spadkiem euro poniżej 1,45 USD.

Zwrot w kierunku 1,45-1,44 USD może być natomiast zapowiedzią kolejnej fali spadkowej kursu euro/dolara.

W kraju pierwszy dzień handlu po okresie świątecznym nie zmienił sytuacji na rynku walutowym. Kurs EUR/PLN pozostaje w trendzie bocznym w okolicach 3,93-3,95. Coraz niżej notowany jest natomiast kurs USD/PLN. We wtorek przełamane zostało wsparcie na 2,70 i testowi poddany został poziom 2,68. Pozytywne nastroje, jakie zdominowały światowe rynki finansowe oraz plany MF i NBP sprzedaży środków unijnych bezpośrednio na rynku przyćmiewają wszelkie potencjalnie negatywne informacje, jakie docierają do inwestorów. Wczoraj rynek praktycznie nie zareagował na doniesienia GUS o wysokim deficyt sektora rządowego i samorządowego. Brak silnej korekty na rynku euro/dolara powinno pozwolić parze EUR/PLN przetestować wsparcie na 3,90 w najbliższych dniach. Jeśli jednak dolar zacząłby ponownie zyskiwać przewagę nad euro (spadek kursu EUR/USD poniżej 1,45) można oczekiwać odreagowania na rynku krajowym, czemu sprzyjać będzie dodatkowo silne jego wykupienie. W takim przypadku nie można wykluczyć testu strefy 3,98-3,99 PLN za euro. Przed wzrostem powyżej 4,00 PLN bronić powinny zapowiedzi wspólnej (MF i NBP) walki z inflacją.

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PKO BP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj