Praca marzeń: 10 tys. zł za podróżowanie i jedzenie czekolady

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 maja 2011, 07:13
Casting na „Najlepszą pracę na świecie” wygrał w 2009 r. Brytyjczyk Ben Southall
Casting na „Najlepszą pracę na świecie” wygrał w 2009 r. Brytyjczyk Ben Southall Fot. Tourism Queensland/DGP
Poszukiwani Ambasadorzy Fabryki Przyjemności. Obowiązki: reprezentowanie firmy podczas podróży w różne zakątki świata.

Oczekiwania: żywiołowość oraz ciekawość świata, wysokie zdolności interpersonalne, oswojenie z egzotyką, umiejętność godzenia obowiązków z przyjemnością oraz całkowita dyspozycyjność podczas trwania kontraktu. Pensja: 10 tysięcy złotych brutto miesięcznie.

Takimi ogłoszeniami firma Wedel rozpoczęła poszukiwania pracownika na trzymiesięczny kontrakt. Ale nie o samego ambasadora przyjemności tu chodzi. Podobne oferty to coraz popularniejsza metoda na reklamę. Nie tylko niedroga, lecz także bardzo skuteczna. W ostatnim czasie świat marketingu zalała fala takich ofert.

>>> Czytaj też: Tester łóżek, zarządca wyspy, tester prezerwatyw - taka praca to świetna reklama

Boom zaczął się od skromnego ogłoszenia na stronie internetowej australijskiego ministerstwa turystyki. W styczniu 2009 roku władze prowincji Queensland rozpoczęły poszukiwania zarządcy wysp tropikalnych, który miałby zamieszkać w willi z basenem na wyspie Hamilton wchodzącej w skład Wielkiej Rafy Koralowej, z półroczną pensją wynoszącą równowartość 300 tys. zł. Brzmiało tak bajecznie, że ogłoszenie zatytułowano „The Best Job in the Word”, czyli „Najlepsza praca na świecie”. Chwyciło. W rekrutacji, czy raczej castingu, wystartowały setki tysięcy osób z całego świata, a wyniki konkursu transmitowało kilkadziesiąt stacji telewizyjnych. Akcja była skuteczna. Jak pochwaliła się Tourism Queensland, do regionu w ciągu roku przybyło 1,6 mln turystów, o połowę więcej niż w ostatnich 10 latach.

>>> Czytaj też: Tomasz Sienkiewicz i Krzysztof Stypułkowski - porzucili korporacje, by robić prawdziwą czekoladę

W ślady Queensland idzie coraz więcej instytucji. Pewna irlandzka agencja podróży ogłosiła kilka miesięcy temu, że zamierza zatrudnić testerów podróży poślubnych. W Polsce producent filtrów do wody firma Brita poszukiwał testera wody kranowej z pensją 20 tysięcy złotych za cztery miesiące picia wody (zgłosiło się 3 tysiące chętnych), a LG Electronics Polska ogłosiła konkurs na Duszę Towarzystwa 2010.

Podobnie ma działać ambasador przyjemności. Owszem, ma podróżować i jeść czekoladę, ale nagłaśniać ma raczej dobre imię firmy niż własną przyjemność.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj