Forsal logo

Znikające karty kredytowe

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
2 czerwca 2011, 11:36
Liczba kart kredytowych
Liczba kart kredytowych/Inne
Trudno uwierzyć, ale po I kwartale 2011 r. znów jest o 400 tys. kart kredytowych mniej – wynika z danych NBP. Po raz pierwszy od półtora roku zaczyna jednak rosnąć zadłużenie płacących plastikowym pieniądzem.

Od 2009 r. banki zlikwidowały co piątą kartę kredytową. Dziś jest ich 8,5 mln, o 2,5 mln mniej niż 2 lata temu. Zapowiada się, że będzie ich ubywało dalej.

>>> Czytaj też: Ponad 2,1 mln osób ma problemy ze spłatą zobowiązań

Karty kredytowe to jedna z najbardziej licznych ofiar kryzysu finansowego. Kłopoty finansowe na świecie i w kraju spowodowały, że banki mocno zweryfikowały listę posiadaczy plastikowych pieniędzy. Zamykały nieaktywne karty i jednocześnie masowo odbierały karty podejrzanym klientom. Czego się bały? Że przekredytowane osoby w desperacji sięgną po kartę, aby w ten sposób na chwilę złapać oddech i przesunąć efekt spirali długów w jaką wpadli.

>>> Polecamy: Klienci ruszyli po kredyty, bo boją się zmian w "Rodzinie na swoim"

Bankowcy pocieszają jednak, że najgorsze karciany rynek ma już za sobą. Dziś łatwiej jest i bankom i klientom. Przekredytowani finiszują i kłopoty ze spłatą zadłużenia dotykają ich coraz rzadziej. Z kolei starający się o kartę klient nie musi już dziś przechodzić takiego castingu jak rok, czy dwa lata temu – słychać w bankach.

>>> Czytaj również: Ranking kredytów samochodowych - sprawdź, kto pożyczy najtaniej

Nie oznacza to jednak, że banki otworzyły się na sprzedaż plastikowych pieniędzy. Widać to zresztą po działaniach marketingowych instytucji finansowych. W nawale reklam próżno szukać promocji kart kredytowych. Jedynym bankiem, który eksponuje jedną z oferowanych kart kredytowych jest Citi Handlowy.

Co z resztą? - Wciąż jeszcze koncentrujemy się na robieniu porządków i obmyślaniu jak bardziej powiązać ryzyko z warunkami karty – mówią bankowcy. Niewykluczone, że osobom ocenianym jako bardziej ryzykowne w większym stopniu niż dotychczas oferowane będą obowiązkowe ubezpieczenia. Będą miały też wyższe oprocentowanie kredytu na karcie, aby zmniejszyć pokusę jego wykorzystania. Generalnie oferta kart w banku może zostać bardziej zróżnicowana niż wcześniej.

Na razie o wyjściu banków ze sprzedażą kart na szeroki rynek nie ma mowy. Ale moment ten powoli się zbliża. Niemałą zasługę będzie tu miała działające od tego roku Rekomendacja T, która nakazuje, aby bank sprzedając klientowi kredyt nie dopuścił, aby obsługa wszystkich zobowiązań klienta maksymalnie sięgała połowy dochodów netto (jeśli nie przekraczają one średniej krajowej netto). W przypadku zarabiających więcej bariera ta została ustawiona na poziomie 65 proc. Dzięki niej banki zyskały nowe narzędzie miary ryzyka. Realizacja rekomendacji T gwarantuje bowiem dodatkowo, że klient nie obkupi się w kredyty i karty ponad swoje możliwości (przynajmniej w bankach). Dla oszacowania ryzyka wystarczy umiejętne połączenie wewnętrznego scoringu z oceną BIK i właśnie Rekomendacją T.

Na razie jednak banki koncentrują się na sprzedaży kart kredytowych swoim klientom oraz motywowaniu tych, którzy już karty mają, do częstszego ich używania. I to już najwyraźniej zaczyna się udawać. Jak wynika z danych banku centralnego mimo dalszego drastycznego spadku liczby karty, w kwietniu zadłużenie na kartach wzrosło, w zauważalny sposób, po raz pierwszy od niemal półtora roku. Osoby prywatne na koniec kwietnia miały do oddania na kartach 14,07 mld zł, czyli ok. 70 mln zł więcej niż w marcu.

halina_299623.jpg
Halina Kochalska, Open Finance
466752-karty-kredytowe-i-zadluzenie-na-kartach.jpg
Karty kredytowe i zadłużenie na kartach
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Halina Kochalska
Halina Kochalska
Moja kariera:
Komentarze dla mediów w zakresie: bankowość i produkty bankowe, kredyty mieszkaniowe i konsumpcyjne, karty kredytowe i konta osobiste

Od 2009 Analityk Gold Finance, ekspert w zakresie produktów bankowych

Od 2007 do 2009 Dziennik

Od 2000 do 2007 Gazeta Giełdy Parkiet, dział giełdowy

Od 1999 do 2000 Prawo i Gospodarka

Od 1998 do 1999 Gazeta Giełdy Parkiet

Od 1997 do 1998 Prawo i Gospodarka

Od 1994 do 1997 Gazeta Stołeczna, dodatek do Gazety Wyborczej

Halina Kochalska rozpoczęła studia w 1990 roku na wydziale Politologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalność dziennikarstwo. Dyplom uzyskała już
na wydziale dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. W trakcie studiów współpracowała z krakowską redakcją Gazety Wyborczej, po zmianie uczelni
na Uniwersytet Warszawski została zatrudniona w redakcji Gazety Stołecznej. Od 1997 roku pisała artykuły o tematyce gospodarczej dla Prawa i Gospodarki. Specjalizowała się
w temacie prywatyzacji i spółek giełdowych. Doświadczenie w dziennikarstwie finansowym zdobywała w również Parkiecie, gdzie jako pierwsza kobieta została zatrudniona w dziale giełdowym. Z Gazetą Giełdy Parkiet była związana przez niemal 4 lata. Od 2007 jako dziennikarka finansowa Dziennika specjalizowała się w tematyce bankowości i produktów bankowych

W październiku 2009 roku Halina Kochalska dołączy do grona analityków Gold Finance jako ekspert w dziedzinie sektora bankowego oraz usług i produktów bankowych.
 

 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRekordowa zdolność kredytowa Polaków. Pomaga spadający WIBOR »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj