GDDKiA chce od austriackiej firmy 6 mln zł za opóźnienie startu e-myta

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 lipca 2011, 17:24
Płatna autostrada we Francji, fot. Netfalls
Płatna autostrada we Francji, fot. Netfalls /ShutterStock
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad szacuje straty Skarbu Państwa poniesione z powodu opóźnionego startu systemu poboru e-myta na 4 mln zł - poinformowała PAP rzeczniczka GDDKiA Urszula Nelken. Do tego dochodzi 2 mln zł kar umownych dla firmy Kapsch.

System elektronicznego poboru opłat za korzystanie z dróg, tzw. e-myto, miał zacząć działać od piątku 1 lipca, ruszył jednak dopiero w niedzielę, 3 lipca.

Jak informowała w piątek wdrażająca system austriacka firma Kapsch, przyczyną opóźnienia było niepodłączenie do systemu informatycznego urządzeń zamontowanych na bramownicach, które naliczają samochodom przejechane kilometry.

Rzeczniczka powiedziała, że zgodnie z kontraktem, Kapsch ma zapłacić Skarbowi Państwa 1 mln zł kary za każdy dzień opóźnienia. Ma też pokryć tzw. utracone przychody, czyli wpłacić pieniądze, które trafiłyby do Skarbu Państwa, gdyby system działał. "Z naszych wyliczeń wynika, że te utracone przychody za dwie pierwsze doby, kiedy system nie działał, wynoszą ok. 2 mln zł dziennie" - powiedziała Urszula Nelken. System zadziałał po dwóch dobach, więc utracone korzyści GDDKiA szacuje na 4 mln zł, a kary umowne wynoszą kolejne 2 mln zł.

"Skarb Państwa jest dobrze zabezpieczony w kontrakcie na okoliczność takich sytuacji" - zaznaczyła rzeczniczka GDDKiA. Dodała, że straty z ewentualnej nieszczelności systemu będzie można oszacować najwcześniej za miesiąc.

>>> Czytaj też: Przy kontroli systemu e-myta zatrudnienie znajdzie ok. 500 osób

"Nie wykręcamy się od zapisów kontraktowych, jesteśmy odpowiedzialnym partnerem" - powiedziała w poniedziałek PAP rzeczniczka projektu e-myta Dorota Prochowicz. Zwróciła uwagę, że w weekend obowiązywał zakaz ruchu dla ciężarówek, więc straty Skarbu Państwa mogą być nieco mniejsze niż szacuje GDDKiA.

"Ponadto z naszych doświadczeń z Czech i Austrii wynika, że przez kilka tygodni po uruchomieniu takiego systemu, kierowcy omijają drogi, na których pobierane są opłaty. Po tym czasie okazuje się, że oszczędności są niewielkie w stosunku do straconego czasu, czy opóźnień dostaw, więc kierowcy wracają" - powiedziała Prochowicz.

System e-myta obejmuje sieć 1560 km dróg. Stawki opłaty wynoszą 0,20 zł do 0,53 zł za kilometr autostrad i dróg ekspresowych oraz od 0,16 zł do 0,42 zł za kilometr dróg krajowych. Więcej za przejazd płacą samochody ciężkie i mocno zanieczyszczające środowisko, a lżejsze i przyjaźniejsze środowisku - mniej.

Dochody z e-myta mają trafiać do Krajowego Funduszu Drogowego. Pieniądze te będą przeznaczane na budowę, modernizację i utrzymanie polskich dróg.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: transport
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj