Piasecki: No i znów mamy promocję na giełdzie

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
19 sierpnia 2011, 03:15
Marcin Piasecki
Marcin Piasecki/Forsal.pl
No i znów mamy promocję na giełdzie. Promocję – bo wypada przypomnieć, że ci, którzy zainwestowali na warszawskim parkiecie po poprzednich potężnych spadkach z końcówki 2008 i początku 2009 roku, już kilkanaście miesięcy później cieszyli się kilkudziesięcioprocentowymi zyskami.

Czy tak będzie i tym razem? Oby. Motorem tego, co się dzieje na światowych rynkach finansowych, ciągle są emocje. Oczywiście, potęgują je nie najlepsze dane i prognozy makroekonomiczne. Są one niepokojące, ale czy usprawiedliwiają 5-, 8-procentowy zjazd giełd? W dodatku wyniki firm wyglądają generalnie dosyć nieźle, co powinno uspokajająco wpływać na nerwy inwestorów.

Ale tego spokoju nie ma i zapewne szybko nie będzie. Co więcej, trudno w tej chwili powiedzieć, jakie informacje mogłyby w tej chwili wpłynąć kojąco na rynki. Wyciągnięcie z kłopotów państw bankrutów i potencjalnych bankrutów, przekonywający plan dla Stanów i Europy, cięcia finansów publicznych, dobre dane makro – zapewne to wszystko i najlepiej naraz. To po prostu niemożliwe. Dlatego też niestety trzeba przygotować się na kolejne odcinki giełdowej huśtawki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj