Stratfor: Polskie marzenie o gazie łupkowym musi jeszcze poczekać

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 sierpnia 2011, 17:12
Powtórka w Polsce amerykańskiego sukcesu z gazem łupkowym i co za tym idzie rozwiązanie trudności energetycznych pozostaje na razie w sferze marzeń, które mogą się nawet ziścić, ale w żadnym razie nie teraz - uważają analitycy z ośrodka badawczego Stratfor.

"Łatwo dostrzec, dlaczego kraje Europy Centralnej są tak zauroczone ideą gazu łupkowego. Rosjanie trzymają w śmiertelnym uścisku wszystkie dostawy gazu ziemnego dla regionu i tylko jego nieliczne państwa mają zasoby mineralne - energetyczne i inne" - napisał w komentarzu wiceszef działu analiz w amerykańskim Stratfor Peter Zeihan.

>>> Czytaj również: Gaz łupkowy: Polska przystąpiła do globalnej inicjatywy ws. wydobycia gazu łupkowego

"Polska jest w podwójnym uścisku z powodu tego, że z końcem br. uruchomiony zostanie gazociąg Nord Stream (...) Straci nie tylko przychód z tranzytu, ale także możliwość używania dostaw rosyjskiego gazu ziemnego do Niemiec, jako karty przetargowej w stosunkach z którymś z tych państw" - dodał.

>>> Polecamy: Czy europejski lobbing przekreśli polskie marzenia o gazie łupkowym?

Po to jednak, by gaz łupkowy miał "rewolucyjny wpływ", jak go nazywa Zeihan, musi równocześnie zaistnieć pięć czynników. Pierwszym jest wysoka koncentracja gazu, jeśli jego eksploatacja ma być komercyjnie opłacalna.

"Wprawdzie technika poziomego wiercenia i tzw. szczelinowania hydraulicznego obniżyła punkt, od którego eksploatacja staje się opłacalna, ale Polacy są dopiero na początku tego procesu" - zaznacza. Więcej będzie o tym wiadomo z końcem br.

Technologie stosowane przy wydobyciu gazu z łupków są stosunkowo nowe i kosztowne, każdy odwiert wymaga dużych nakładów kapitałowych. Nie ma też wielu specjalistów. Stąd drugi warunek "łupkowej rewolucji" - pieniądze.

Trzecim jest duża podaż świeżej wody (do odwiertu pod wysokim ciśnieniem wpompowuje się tzw. płuczkę - mieszaninę wody z dodatkami chemicznymi i piaskiem w celu wytworzenia, utrzymania lub powiększenia szczelin w skałach). Stratfor twierdzi, że ten warunek jest spełniony.

Polska nie ma własnych, małych firm, które gwarantują efektywne wydobycie na terenie, na którym mają licencję (duże firmy mają tendencję do działania na dużym terenie i wydobywania tylko tych złóż, których eksploatacja jest tania). W odróżnieniu od USA w Polsce nie ma tradycji małych spółek energetycznych, a PGNiG jest państwowym monopolistą.

Ostatni warunek dotyczy infrastruktury gromadzenia i dystrybucji gazu, której w Polsce brak. Gaz pokrywa tylko ok. 2 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. "Dlatego nawet, jeśli Polacy mieliby odkryć duże zasoby gazu na Pomorzu, to i tak nakładem dziesiątków miliardów euro będą musieli wybudować infrastrukturę gromadzenia gazu, gazociągi do przesyłania, urządzenia do generowania energii i zakłady chemiczne, które by na tym skorzystały. Są to działania mierzone w latach, być może nawet w dekadach, a nie w miesiącach" - podsumował analityk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj