Bachert: Euro/dolar pozostaje wrażliwy na informacje. Złoty relatywnie stabilny

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
14 października 2011, 09:54
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego/Inne
Na rynkach finansowych zmienna aura inwestycyjna. Po słabszych sesjach przychodzi odreagowanie, by następnie ponownie inwestorzy mogli zrealizować zyski.

Czwartek należał do tych bardziej pochmurnych dni. Jeszcze w pierwszych godzinach sesji na rynkach akcji i skorelowanym z nimi euro/dolarze widać było stabilizację, a wspólna waluta podejmowała nawet próby dalszego umocnienia wobec dolara. Pogorszenie nastrojów przyszło wraz z publikacją miesięcznego biuletynu Europejskiego Banku Centralnego, w którym ostrzeżono, że zmuszanie prywatnych inwestorów do zaakceptowanie strat na greckich obligacjach może zaszkodzić reputacji euro, kondycji banków i prowadzić do zwiększenia zmienności na rynku walutowym.

Tymczasem w środę na rynek dotarła sugestia, iż z racji, że Grecja nie wróci na ścieżkę wzrostu wcześniej niż w 2013 roku, co wraz z opóźnieniami we wprowadzaniu reform strukturalnych i prywatyzacji zwiększy potrzeby finansowe Grecji. Dodatkowymi kosztami będą musiały zatem podzielić się rządy oraz prywatni inwestorzy. Straty prywatnych inwestorów na posiadanym przez nich greckim długu najprawdopodobniej wzrosną i szacuje się je między 30% a 50%, a nie około 20%, jak zakładano dotychczas. Z kolei wczoraj w kwestii udziału sektora prywatnego w ratowaniu Grecji wypowiadał się sekretarz generalny OECD. Wyraźnie zwrócił on uwagę, iż dotychczas to sektor publiczny ponosił ciężar ratowania Grecji, teraz sektor prywatny powinien wnieść większy wkład. Zdaniem Angela Gurria uzgodnione w lipcu porozumienie w sprawie dalszej pomocy Grecji nie jest rozwiązaniem możliwym do utrzymania, bowiem nie tylko nie redukuje ciężaru zadłużenia, ale wręcz zwiększa je poprzez wydłużanie terminu pożyczek EFSF.

W reakcji na te doniesienia kurs EUR/USD zszedł w okolice 1,37. Popołudniowe dane, jakie napłynęły z USA pozostały już bez większego wpływu na notowania głównej pary walutowe. Niemniej warto odnotować, że w ubiegłym tygodniu liczba nowych bezrobotnych spadła do 404 tys. z 405 tys. po korekcie tydzień wcześniej. Analitycy ankietowani przez agencję Reutera oczekiwali, że liczba nowych bezrobotnych wyniosła 405 tys. wobec 401 tys. tydzień wcześniej przed korektą. Z kolei deficyt handlowy spadł w sierpniu do 45,61 mld USD z 45,63 mld USD po korekcie w lipcu. Analitycy ankietowani przez agencję Reutera prognozowali, że deficyt wzrósł w sierpniu do 45,8 mld USD z 44,8 mld USD miesiąc wcześniej przed korektą.

Zgodnie z oczekiwaniami złoty pozostawał w czwartek pod wpływem czynników zewnętrznych. Odczuwalny, niewielki wzrost awersji do ryzyka przyczynił się do wzrostu notowań euro do blisko 4,32 PLN. Po lekkim odreagowaniu, druga fala wyprzedaży naszej waluty nadeszła wraz z publikacją krajowych danych makroekonomicznych. O ile niższa od oczekiwanej inflacja (3,9% r/r wobec prognozy na poziomie 4,1% r/r) pozostał bez wpływu na notowania naszej waluty, o tyle znacznie słabsze od szacowanych dane na temat deficytu obrotów bieżących (wzrost do 1,73 mld EUR, podczas gdy spodziewano się niecałe 1,3 mld EUR) miały już zapewne swój udział w popołudniowej przecenie złotego. W rezultacie sesję europejską para euro/zloty zakończyła w okolicach 4,315.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PKO BP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj