PMR: Wojny cenowe w budownictwie potrwają jeszcze co najmniej dwa lata

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
2 listopada 2011, 11:42
Pogarszająca się koniunktura w branży budowlanej i oczekiwana mniejsza liczba zleceń ze strony sektora publicznego zmuszają firmy budowlane do dalszego konkurowania ceną w postępowaniach przetargowych. Według przedstawicieli firm budowlanych, praktyka taka może potrwać nawet do końca bieżącej perspektywy unijnej.

Negatywne skutki takiej polityki odczują wszyscy uczestnicy procesu inwestycyjnego, z zamawiającymi włącznie, wynika z raportu „Sektor budowlany w Polsce, II połowa 2011 − Analiza porównawcza województw i prognozy rozwoju na lata 2011-2014" firmy PMR. Raport odnotowuje znaczne pogorszenie nastrojów w branży budowlanej w Polsce.

Indeks Koniunktury Budowlanej PMR przyjął we wrześniu 2011 r. wartość -2,4 pkt pokazując, że po dwóch latach względnej stabilizacji firmy budowlane w ocenie obecnej i przyszłej sytuacji rynkowej są dużo mniej optymistyczne. W opinii analityków PMR, na gorsze postrzeganie sytuacji w branży miały wpływ takie zjawiska, jak utrzymująca się niepewność na rynkach finansowych, dobiegająca końca faza realizacji większości inwestycji na Euro 2012, konieczność cięć inwestycyjnych ze strony sektora publicznego, a także brak wyraźnego ożywienia w inwestycjach sektora prywatnego.

„W związku z niepokojącym trendem podpisywania kontraktów na wartości niższe od kosztorysów inwestorskich, zapytano badane firmy m.in. o kwestie realizacji umów pozyskanych w warunkach dużej konkurencji cenowej. Na pytanie o to, jakie działania podejmowane są w celu redukowania kosztów generalnego wykonawstwa, respondenci jako dwie główne strategie wymieniali twarde negocjacje cenowe z podwykonawcami (64 proc. wskazań) oraz dostawcami materiałów (58 proc.), czyli czynniki wpływające bezpośrednio na koszty realizacji kontraktu.

Bardzo często wymieniane były również takie działania, jak optymalizacja harmonogramu, zmiany w projekcie mające na celu stosowanie tańszych technik o podobnych parametrach, a także stosowanie tańszych zamienników wyposażenia (34 proc.)" – czytamy w komunikacie. Zdecydowana większość badanych przedsiębiorstw twierdzi, że podobne praktyki będą trwały jeszcze bardzo długo i w chwili obecnej nie widać ich końca. Tylko jedna trzecia firm przewiduje, że skończą się do dwóch lat bądź szybciej, zaznaczono również.

„Uzyskane wyniki potwierdzają, że w obliczu mniejszej liczby przetargów, rywalizacja cenowa o nowe zlecenia będzie bardzo ostra. Niestety, na kontraktach opiewających na wartości niższe od kosztorysów inwestora tracą realnie wszystkie strony procesu inwestycyjnego – począwszy od dostawców materiałów i podwykonawców, skończywszy na samych inwestorach, którzy ostatecznie otrzymują produkt niższy jakościowo od zamawianego. W związku z powyższym, jednym z pierwszych zadań nowego ministra infrastruktury powinna być naprawa Prawa zamówień publicznych w celu eliminacji najniższej ceny jako jedynego kryterium wyboru oferty" – powiedział Bartłomiej Sosna, główny analityk rynku budowlanego w PMR, cytowany w komunikacie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISB
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj