Pomimo ogromnych różnic pomiędzy Hayekiem a Keynesem, obaj byli głęboko zaangażowani w obronę osiągnięć zachodniej cywilizacji, a także obaj byli przekonani, że spośród wszystkich cywilizacji to Zachód będzie w stanie położyć najlepsze fundamenty pod trwały pokój i rozwój. Wtedy mieli rację. Czy podobnie będzie również podczas obecnego kryzysu?

Zupełnie inaczej niż w filmach – życie rzadko kiedy daje drugą szansę. II Wojna Światowa jednak umożliwiła otrzymanie drugiej szansy zarówno patronowi państwowej interwencji – Johnowi Maynardowi Keynesowi, jaki i Friedrichowi von Hayekowi, który niczym Kasandra ostrzegał przed destrukcyjnym potencjałem państwa.

Mówi się, że ta dziwna para razem pełniła wartę podczas nalotów na Londyn na szczycie szpiczastego, gotyckiego dachu w kaplicy Kings College, która znalazła się na celowniku nazistów. Ta historia zdaje się być głęboko apokryficzna, lecz jej wartość symboliczna jest niezaprzeczalna. Otóż pomimo ogromnych różnic pomiędzy Hayekiem a Keynesem, obaj byli głęboko zaangażowani w obronę osiągnięć zachodniej cywilizacji, a także obaj byli przekonani, że Zachód będzie w stanie położyć znacznie lepsze fundamenty pod trwały pokój niż inne cywilizacje.

Reklama

>>> czytaj też: Nasar: Keynes, Schumpeter i ekonomiczne błędy Traktatu Wersalskiego

Gdy Adolf Hitler rozpoczął swój szalony podbój świata, Keynes nie był już, jak przed dwudziestu laty, szczupłym urzędnikiem, który mógł beztrosko wyśmiać swoich przełożonych Wówczas Keynes był już mężczyzną w średnim wieku, który został ministrem skarbu Wielkiej Brytanii na czas wojny oraz powojennym planistą, mającym wpływ na gospodarczą przyszłość swojego kraju.

Bretton Woods

W lipcu 1944 roku, na 10 miesięcy przed kapitulacją nazistowskich Niemiec, Keynes znajdował się w amerykańskim stanie New Hampshire. Celem konferencji w Breton Woods było ożywienie światowego handlu po zakończeniu wojny, stabilizacja walutowa oraz uporanie się z długami wojennymi i zamrożonymi rynkami kredytowymi.
II Wojna Światowa zostawiła świat znacznie biedniejszy, lecz teraz państwa musiały być w stanie ponownie zarabiać i powrócić do dawnej prosperity. Najogólniej mówiąc, oznaczało to odbudowę i rekonstrukcję, cofnięcie się do zglobalizowanego świata jeszcze sprzed 1913 roku, ale tym razem bez panującego wówczas przekonania, że światowa machina gospodarcza działa automatycznie.

>>> Polecamy: Nasar: interwencjonizm państwowy – intelektualne żniwo Wielkiego Kryzysu 1929

Dla Zachodu, Bretton Woods oznaczało uniknięcie błędów okresu dwudziestolecia międzywojennego oraz przywrócenie zarówno moralnej jak i materialnej wiarygodności. Chaos ekonomiczny, który nastał po I Wojnie Światowej ostatecznie pokazał Keynesowi, że stabilność ekonomiczna była kluczem do stabilności politycznej, zaś wzrost gospodarczy był koniecznym i niezbędnym warunkiem przetrwania Zachodu. Nowoczesne społeczeństwa nie mogły już znieść kolejnych gospodarczych załamań, tak jak wielkie miasta nie są w stanie przetrwać długo bez wody czy elektryczności.

W 1943 roku dla Keynesa było oczywistym, że to Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania wspólnie zaprojektują powojenny ład gospodarczy, ale przy sile finansowej USA i słabości Wielkiej Brytanii, to jednak Amerykanie będą mieli ostatnie, decydujące słowo w najważniejszych kwestiach. Wiedząc to, Keynes jako pierwszy przedstawił brytyjską propozycję.

>>> Czytaj także: Nasar: Jak powstało państwo dobrobytu, czyli Webb, Churchill i narodziny welfare state

Międzynarodowy Fundusz Walutowy

Keynes przewidywał, że Organizacja Narodów Zjednoczonych będzie zapewniała ramy dla globalnej kooperacji w dziedzinie międzynarodowych finansów i pożyczek, a także będzie arbitrem w sporach handlowych. ONZ miałby działać wedle wcześniej ustalonych zasad i procedur tak, aby uniknąć wojen handlowych oraz kryzysów gospodarczych podobnych do tego z 1929 roku.

Poprzez podporządkowanie sobie międzynarodowej współpracy w dziedzinie obsługi powojennego długu oraz stabilizacji walut Zachód mógłby uniknąć losu ponownego wpadnięcia w depresję na wzór tej z 1929 roku. Podczas podróży morskiej do USA Keynes naszkicował plan dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Banku Światowego.

>>> Polecamy: Nasar: Jak narodziła się nowoczesna ekonomia

W przeciwieństwie do myślicieli epoki wiktoriańskiej, którzy bronili wolnego handlu, Keynes i jego amerykański partner Harry Dexter White, wysoki urzędnik ministerstwa skarbu USA i jednocześnie agent KGB, nie wierzyli już, że świat w sposób naturalny – niejako samorzutnie – będzie zmierzał ku pokojowi i postępowi. Współpraca międzynarodowa była niezbędna.

Polityczne elity państw alianckich nauczone wojennym doświadczeniem zdawały sobie sprawę z tego, że pokój zależał przede wszystkim od gospodarczego ożywienia. Jak to ujął prezydent Franklin Roosevelt, „Choroby ekonomiczne są wysoce zaraźliwe, a zatem zdrowie gospodarcze każdego kraju powinno być przedmiotem troski każdego z jego sąsiadów – zarówno tych bliskich jak i dalekich”.

Czytając Hayeka

Po drodze na konferencję w Bretton Woods, na pokładzie statku Queen Mary, Keynes czytał „Drogę do zniewolenia” autorstwa Friedricha von Hayeka.
Pomimo, że Hayek miał dopiero 40 lat, to czuł się znacznie starszy, zmagał się z postępującą głuchotą i poczuciem bezużyteczności. Status imigranta, który posiadał w Wielkiej Brytanii, uniemożliwiał mu walkę z faszyzmem.

Podczas I Wojny Światowej, był kapralem w armii Austro-Węgier, a wcześniej studentem Uniwersytetu Wiedeńskiego. Hayeka od zawsze odrzucał wielki entuzjazm jego rodziny dla niemieckiego imperializmu i antysemityzmu. Ten umiarkowany socjalista doświadczył całkowitego rozczarowania centralnym planowaniem, gdy nowe państwo austriackie i hiperinflacja zniszczyły wiarę klasy średniej w demokrację.

Keynes był dla Hayeka bohaterem od czasu napisania przez tego pierwszego książki pt.:„Gospodarcze konsekwencje pokoju”, która została opublikowana w języku niemieckim w 1920 roku. Ale jak wielu młodych ludzi, którzy chcieli przejść do historii ekonomii, rozpoczął swoją karierę poprzez zaatakowanie ówczesnego „króla ekonomii” podczas swojego pobytu na New York University.

Gdy z kolei Hayek spotkał Keynesa na konferencji w Londynie w 1927 roku, wdał się z nim w polemikę na temat stóp procentowych. Natomiast gdy Hayek rozpoczął prowadzenie pierwszego wiedeńskiego instytutu prognoz gospodarczych, drwił z wiary Keynes’a i Irwinga Fishera w to, że następna recesja – kiedykolwiek przyjdzie – będzie znacznie łagodniejsza dzięki działalności Banku Rezerwy Federalnej. W lutym 1929 roku, Hayek w swoim comiesięcznym biuletynie przewidywał, że w miejsce amerykańskiego boomu gospodarczego nadejdzie poważne załamanie.

Debata o Wielkim Kryzysie 1929

Strategia ta sprawdziła się znakomicie, ponieważ niedługo potem Hayek został zaproszony przez Beatrice i Sidney’a Webba do London School of Economics. LSE uchodziła wówczas za libertariańskie antypody interwencjonistycznego Cambridge, gdzie z kolei to ojciec interwencji – Keynes – miał swoich uczniów. „Drużyna” LSE z Hayekiem na pokładzie, gdziekolwiek się nie znalazła, toczyła zaciekłe dyskusje na temat Wielkiego Kryzysu.

W miarę pogłębiania się depresji, Hayek argumentował, że dalsze pogorszenie sytuacji ma miejsce „ze względu na złą politykę monetarną oraz niewłaściwy interwencjonizm państwowy w środowisku, w którym kluczowe siły kapitalizmu zostały wyssane przez wojnę i politykę”.

To przeinwestowanie podczas boomu, a nie niedoinwestowanie – jak chciał tego Keynes - doprowadziło do załamania – twierdził Hayek. I tym, co było wówczas potrzebne, był niezbędny czas do wypracowania trwałego leku.

„Kreacja sztucznego popytu – odpowiadał Hayek – doprowadzi tylko do kolejnego wybuchu inflacji i załamania". Jak większość amerykańskich ekonomistów – wraz z prezydentem Herbertem Hooverem i jego politycznym rywalem Rooseveltem – Hayek był przeciwny rezygnacji ze standardu złota oraz propagował cięcia wydatków i podnoszenie podatków, aby zbalansować budżet. Gospodarka potrzebuje czasu, aby ponownie wejść na tory wzrostu.

Jednak gdy hayekowska „naturalna kuracja” okazała się nieskuteczna wobec Wielkiego Kryzysu, cały świat Hayeka runął na ziemię. Beatrice Webb napisała w swoim pamiętniku, że Hayek i jego kompani w 1936 roku zostali odstawieni na boczny tor, bez najmniejszego wpływu bieg spraw. Według autora najnowszej książki o sporze Hayeka i Keynesa, Nicholasa Wapshotta, Hayek był tak załamany po klęsce swojej koncepcji, że na dobre porzucił ekonomię i uciekł w filozofię.

Historia lubi się powtarzać

Po tym, jak Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom, Hayek, pomimo, że uzyskał brytyjskie obywatelstwo, postanowił odciąć się od działań wojennych. Zdecydował, że jego wkładem w walkę z totalitarnym zagrożeniem będzie napisanie ostrzeżenia dla Zachodnich intelektualistów na podstawie historii z okresu międzywojennego. Otóż droga do totalitaryzmu – bez względu na to, czy w wersji hitlerowskiej czy stalinowskiej – miała się rozpoczynać wtedy, gdy państwo zaczynało ingerować w dobrej wierze zaczynało ingerować w prywatny sektor.

Hayek, razem z całą London School of Economics, został ewakuowany na teren Cambridge, gdzie miał wystarczająco dużo czasu oraz spokoju, aby pisać. Hojny jak zawsze Keynes zapewnił Hayekowi pokój i specjalne przywileje w Kings College. Dyskusje między tymi dwoma symbolami różnych polityk ekonomicznych ograniczyły się jedynie do korespondencji.

Na pokładzie statku w drodze do Bretton Woods, Keynes po lekturze „Drogi do zniewolenia” napisał do Heyeka list, który rozpoczynał się od słów: „Moralnie i filozoficznie w całej rozciągłości zgadzam się z tym, co zostało napisane. Co więcej – jestem tym głęboko poruszony”.
Hayekowi być może nie udało się wytyczyć satysfakcjonującej granicy pomiędzy wolnością a planowaniem i dlatego być może też nie udało się stworzyć praktycznego podręcznika „złotego środka” odnośnie aktualnej polityki, lecz – jak argumentował Keynes – Hayek wyartykułował kluczowe wartości tzw. „dobrego życia”.

Jak się później miało okazać, niespełna rok po konferencji w Bretton Woods rozpoczął się okres Zimnej Wojny, a hayekowska „Droga do zniewolenia” znajdowała się już na amerykańskiej liście bestsellerów.

Ku irytacji swoich konserwatywnych sponsorów, Hayek wielokrotnie brał w obronę porozumienie z Breton Woods oraz przemawiał na rzecz międzynarodowej współpracy rządowej, na której rzecz tak wiele wcześniej robił sam Keynes.

Historia ekonomii

Wielki pochód gospodarczych geniuszy rozpoczął się w 1840 roku od zaledwie nieśmiałego przekonania, że człowiek jednak może kształtować warunki ekonomiczne. To nieśmiałe wyobrażenie przekształciło się z czasem wielki pościg w poszukiwaniu konkretnych instrumentów interwencji. Celem wszystkich wielkich umysłów nowoczesnej ekonomii, opartej o przekonanie o możliwości kształtowania warunków ekonomicznych, było zdobycie szczególnego rodzaju wiedzy, która była niezbędna do stworzenia materialnego dobrobytu, wolności i bezpieczeństwa, i której zastosowanie miałoby zapobiec osunięciu się społeczeństwa w moralny i materialny upadek.
Hayek wielokrotnie podkreślał, że nikt nie wynalazł rynków, własności prywatnej czy rządów prawa, ale zrozumienie, jak te instytucje funkcjonowały, było naturalną drogą do ich przetrwania.

Z jednej strony to artyści byli odpowiedzialni za cywilizację, ale to myśliciele ekonomiczni wymyślali i stale udoskonalali aparat interwencji, dzięki któremu cywilizacja mogła w ogóle istnieć.

Każdy geniusz ekonomiczny patrzył na świat nie tylko przez pryzmat swoich własnych poglądów, ale również był osadzony na barkach poprzedników. Wszystko zaczęło się od zrodzonej w Londynie epoki wiktoriańskiej idei, że po wielu wiekach życia w biedzie, ignorancji i strachu, ludzkość mogła wziąć los we własne ręce i współtworzyć materialne warunki bytu.

Sylvia Nasar - była dziennikarka New York Timesa, autorka „A Beautiful Mind”. Nasar wykłada dziennikarstwo na Columbia University. Powyższy tekst jest fragmentem z jej najnowszej książki pt.: Grand Pursuit: The Story of Economic Genius, która ukazała się 13. września 2011 r.