"Jeśli umowa międzyrządowa, a w przyszłości traktat, zostanie zawarta przez polski rząd, będzie musiała być ratyfikowana przez polski parlament. Jeśli ta umowa będzie w sposób jednoznaczny przekazywała jakieś narodowe kompetencje na szczebel europejski, to musi być to (w głosowaniu) kwalifikowana większość. Jeśli dobrze rozumiem wszystkie zawiłości ustrojowe, to parlament zdecyduje czy taka umowa jest przekazaniem kompetencji, czy nie - i wtedy zwykłą większością" - powiedział premier na wtorkowej konferencji po posiedzeniu rządu, pytany o tryb ratyfikacji w polskim parlamencie umowy ws. paktu fiskalnego.

Jak zaznaczył, jeśli nie będzie wątpliwości, że będzie to przekazanie części kompetencji na szczebel europejski, to rząd będzie szukał większości 2/3 głosów. Albo nie ratyfikujemy tej umowy, jeśli uznamy, że to jest dla Polski niekorzystne - kontynuował.

"Ewentualne zmiany traktatowe czy umowy międzyrządowe, zmieniające kompetencje pomiędzy państwami a instytucjami europejskimi, dotyczyć będą państw strefy euro. I prawdziwy dylemat pojawi się czy my uczestnicząc w takiej umowie międzyrządowej, a nie będąc w strefie euro, tracimy swoje kompetencje, czy nie. Ta debata jeszcze przed nami" - powiedział Tusk.

Jak zauważył, jeśli chodzi o przystąpienie Polski do strefy euro, to sceptycy w tej kwestii mają poważne zabezpieczenie, ponieważ konieczna jest w tym celu zmiana konstytucji. "Polska jest potencjalnie w strefie euro i o tym zdecydowano w referendum, więc żeby przystąpić do strefy euro i ewentualnie wyzbyć się części kompetencji, o czym będzie stanowił nowy traktat, i tak będziemy musieli zmienić konstytucję i to jest ta sama większość co przy ratyfikacji" - mówił Tusk.

Zaznaczył, że nie ma ryzyka, że "ktoś bez wiedzy i akceptacji większości parlamentu to przeprowadzi, bo takie ma widzimisię".

Reklama

W ubiegłym tygodniu przywódcy UE porozumieli się w sprawie tzw. nowego paktu fiskalnego, który ma być wdrożony umową międzyrządową 17 państw strefy euro oraz kilku innych państw. Chodzi o zastosowanie nowych zasad dyscypliny finansów publicznych, w tym wprowadzenie automatycznych sankcji za łamanie dyscypliny budżetowej dla krajów łamiących limity deficytu i długu publicznego, a także o wpisanie do konstytucji przez wszystkie kraje tzw. złotej zasady utrzymywania zrównoważonych budżetów. Na te zmiany naciskała kanclerz Niemiec Angela Merkel, by zapobiec w przyszłości powtórce kryzysu zadłużenia, który z Grecji rozprzestrzenił się na kolejne kraje eurolandu.