Rewolucja w kodeksie: stałych godzin pracy już nie będzie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 grudnia 2011, 20:23
Praca
Praca/ShutterStock
O której masz przyjść do pracy i o której wyjść, ustali szef do spółki ze związkami zawodowymi.

Rząd chce dać większą swobodę pracodawcom i związkom zawodowym w ustalaniu godzin pracy. To oni uzgadnialiby między sobą rozkład czasu pracy dla załogi i okres, w którym rozlicza się przepracowane godziny.

>>> Czytaj też: Eksperci: lepsze warunki pracy zwiększają wydajność pracy

Aby to osiągnąć, potrzebne są zmiany w prawie. Najbardziej radykalna propozycja zakłada ograniczenie roli kodeksu pracy. Określałby on normy ochronne: 8 godzin pracy na dobę i 40 w tygodniu (48 z nadgodzinami). I ustalał, że pracownik musi odpoczywać co najmniej 11 godzin na dobę i raz w tygodniu ma mieć ciągłą, 35-godzinną przerwę w pracy. Szczegóły organizacji pracy właściciele i szefowie dogadają z załogą.

>>> Polecamy: Polakom znudził się 8-godzinny dzień pracy. Co czwarty woli pracę w domu

– Oznacza to, że czas pracy byłby organizowany w sposób dopasowany do specyfiki firm – mówi Radosław Mleczko, wiceminister pracy i polityki społecznej.

To szczególnie ważne dla firm uzależnionych od sezonowych wahań zamówień. Mogłyby wydłużać pracę w razie wzrostu liczby zleceń i skracać ją w okresie schłodzenia. Z kolei pracownicy mogliby częściej korzystać z ruchomego czasu pracy: pracować w różnych godzinach w poszczególnych dniach lub tygodniach. Ułatwiłoby im to łączenie pracy z opieką nad dzieckiem. A pracodawcy nie musieliby już płacić dodatków za nadgodziny, jeśli np. we wtorek pracownik rozpocznie pracę o godzinę wcześniej niż w poniedziałek.

Jednak – jak podkreśla Mleczko – takie propozycje to tylko jeden z wariantów zmian w przepisach o czasie pracy przedstawionych partnerom społecznym.

Inny scenariusz to uchwalenie specustawy, która umożliwiałaby firmom wydłużanie okresów, w których mają rozliczyć pracownika z czasu pracy, podobnie jak to było w ustawie antykryzysowej, która przestaje obowiązywać 1 stycznia. Pracodawcy i pracownicy mogli zawierać porozumienia w sprawie wydłużenia rozliczania czasu pracy do 12 miesięcy oraz stosować ruchome godziny rozpoczynania i kończenia pracy. Przepisy te sprawdziły się – zawarto ponad tysiąc porozumień załóg z firmami.

Który wariant ma większe szanse w negocjacjach rządu ze związkami i z pracodawcami? To się okaże, kiedy strony przedstawią swoje stanowiska.

– Do propozycji rządu odniesiemy się podczas kolejnych rozmów w komisji trójstronnej. Najpierw chcielibyśmy jednak otrzymać obiecany raport oceniający wykonanie postanowień pakietu antykryzysowego oraz porozmawiać o reprezentatywności związków zawodowych i organizacji pracodawców – mówi Zbigniew Kruszyński z NSZZ „Solidarność”.

Pracodawcom zależy na czasie. Chcieliby szybkiego przyjęcia specustawy oraz zmian w kodeksie pracy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: pracaprawo
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj