„Załóżmy, że Iran wprowadził w życie groźbę blokady cieśniny Ormuz” – piszą wydawcy portalu Bloomberg.com. „Załóżmy też, że z powodu odcięcia dopływu jednej piątej światowej produkcji ropy, cena surowca rośnie niemal dwukrotnie do przewidywanego przez niektórych analityków poziomu powyżej 200 dolarów za baryłkę. Co może zrobić społeczność światowa, by zbić ceny zanim znajdująca się wciąż w niepewnej kondycji gospodarka osunie się w recesję?”

Skąd wziąć ropę?

Redaktorzy zwracają uwagę, że rurociągi omijające cieśninę są w stanie przetransportować co najmniej 7 milionów baryłek, z 17 milionów przewożonych każdego dnia na tankowcach. Z kolei Stany Zjednoczone mogą (po raz pierwszy od I wojny w Zatoce Perskiej z 1991 r.) skorzystać ze strategicznych rezerw surowca o wielkości 700 mln baryłek. Podobnie postąpić mogą pozostałe kraje wchodzące w skład Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE), które zobowiązały się do utrzymywanie zapasów ropy na 90 dni.

>>> Czytaj też: Nieprzewidywalny Iran. Czy światu rzeczywiście grozi wojna? (analiza)

MAE ma już przygotowany plan udostępnienia nawet do 14 mln baryłek dziennie, w przypadku zablokowania wyjścia z Zatoki Perskiej.

Spośród państw zrzeszonych w OPEC, rezerwowymi mocami produkcyjnymi (przynajmniej na papierze) dysponuje w zasadzie tylko Arabia Saudyjska, która może zwiększyć wydobycie o ok. 3 mln baryłek dziennie.

Kto najbardziej ucierpi?

Zaledwie 9 proc. ropy naftowej wykorzystywanej w USA pochodzi z regionu Zatoki Perskiej. Ale już azjatyckie potęgi, takie jak Chiny, Indie, Japonia i Korea Południowa w znacznym stopniu uzależnione są od importu surowca z Bliskiego Wschodu, przede wszystkim z Iranu. Spośród krajów UE zadłużona Grecja importuje z Iranu 14 proc. ropy, Włochy 13 proc., a Hiszpania niemal 10 proc. Ze względu na globalne znaczenie ropy naftowej blokada cieśniny Ormuz wywoła konsekwencje na całym świecie.

>>> Polecamy: Cieśnina Ormuz - 54 kilometry, o które drży cały świat

Pomimo irańskich pogróżek, prawdopodobnie nie dojdzie do zamknięcia Zatoki Perskiej. Taki ruch zdaniem publicystów Bloomberga oznacza bowiem dla Iranu „ekonomiczne samobójstwo”. Produkcja ropy naftowej odpowiada za 20 proc. irańskiego PKB, 80 proc. eksportu i 70 proc. wpływów do budżetu. Nie wspominając już o groźbie wojny z USA, którą próba zablokowania cieśniny Ormuz może wywołać oraz o utracie dyplomatycznego wsparcia od państw-klientów – zwłaszcza Chin.

Nawet jeśli Iran nie zamierza ostatecznie zamykać cieśniny, to niepewność spowodowana przez tego typu groźby może wywołać całkiem realne skutki. Redaktorzy Bloomberga zwracają uwagę, że w świecie połączonym globalną siecią informacji, kwestia Iranu jest porównywalna z wpływem grup terrorystycznych w rodzaju Al-Kaidy, które oddziaływają na rynki nie tylko przez akty terroru, lecz również za sprawa potencjalnego zagrożenia. W obu przypadkach pożądanym celem jest wypracowanie równowagi pomiędzy ryzykiem spełnienia się najgorszego scenariusza, a kosztami ochrony przed ewentualnym niebezpieczeństwem.

Jak rozbroić groźby Iranu?

Na początek przydałoby się więcej rurociągów. Niestety niedawno Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły przesunięcie na maj terminu otwarcia rurociągu o przepustowości 1,8 mln baryłek/dzień, który omija cieśninę Ormuz. Dzięki wykorzystaniu w rurociągach substancji zmniejszających opory przepływu cieczy (DRA) przepustowość dwóch rurociągów Arabii Saudyjskiej dochodzących do Morza Czerwonego może wzrosnąć do 11 mln baryłek/dzień. Koszt inwestycji szacowany jest na 600 mln dolarów. Arabska monarchia może nawet pokusić się o budowę kolejnego rurociągu, by zachować opinię stabilnego i wiarygodnego dostawcy ropy. Miliardowe koszty będą łatwiejsze do przełknięcia przy wysokiej cenie czarnego złota.

>>> Zobacz też: Ceny ropy mogą wzrosnąć, jeśli Iran zamknie cieśninę Ormuz

Publicyści Bloomberga twierdzą również, że napięcie w Zatoce Perskiej daje kolejne powody, by Irak naprawił rurociąg łączący go z Turcją. W Ameryce Północnej redakcja portalu popiera budowę rurociągu z Kanady, którym popłynęłoby paliwo z piasków roponośnych.

Co się może nie udać?

Plan MAE do skorzystania z rezerwowych zasobów ropy zadziała tylko wówczas, gdy kraje niezrzeszone w organizacji nie będą w tym samym czasie robić zapasów. Wymagałoby to bezprecedensowej koordynacji politycznej.