Niewiele start-up'ów ma szansę na sukces

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
11 kwietnia 2012, 07:18
Kobieta korzystająca z futurystycznego panelu dotykowego, mat. shutterstock
Kobieta korzystająca z futurystycznego panelu dotykowego, mat. shutterstock/Forsal.pl
Co czwarty projekt typu start-up, czyli nowatorski pomysł na biznes, zgłaszany w katowickim parku naukowo-technologicznym, kwalifikuje się do dalszych prac. Z tego wsparcie kapitałowe otrzymuje co piąte przedsięwzięcie - wynika z danych parku Euro-Centrum.

Start-up to innowacyjne przedsiębiorstwo, związane najczęściej z branżą informatyczną, ale także np. ekologią, transportem, rolnictwem czy medycyną. Takie projekty obarczone są wyższym niż dla standardowych przedsięwzięć ryzykiem, ale i potencjalnie wyższym zwrotem z inwestycji.

Choć innowacyjnych projektów jest z każdym rokiem więcej, próbę rynku wytrzymuje ledwie kilka procent. Start-up'y zwykle są finansowane przez fundusze typu venture capital lub przez tzw. aniołów biznesu - mecenasów, angażujących swój kapitał w takie projekty. W Polsce popularne jest też korzystanie ze wsparcia inkubatorów przedsiębiorczości, działających np. w parkach technologicznych. Jedną z takich instytucji jest katowicki Park Naukowo-Technologiczny Euro-Centrum.

"Ilość przedsięwzięć typu start-up wzrasta i jest to tendencja stała. Coraz łatwiej o kapitał; na rynku funkcjonuje wielu inwestorów gotowych do zainwestowania środków w ryzykowne przedsięwzięcia" - oceniła członek zarządu parku Euro-Centrum Monika Pilip.

Wybierając pomysły do dalszych prac przedstawiciele inkubatora stosują kilkustopniową selekcję. "Najpierw następuje analiza dostarczonych dokumentów. Jeśli rodzą się pytania, prosimy pomysłodawców o uzupełnienia. Na tej podstawie podejmujemy decyzję o preinkubacji, a więc właściwej fazie analiz i badań zmierzających do inwestycji" - wyjaśniła Pilip.

Aby projekt miał szansę na wsparcie, musi przejść profesjonalną wycenę. Zajmują się tym m.in. specjaliści z katowickiej kancelarii Grupa Gumułka. Dotychczas wyceniali oni m.in. takie projekty jak innowacyjny robot sadowniczy opryskujący drzewa i krzewy owocowe, system zarządzania energią w mieście czy innowacyjna metoda sterowania samolotem, poprawiająca jego osiągi nawet o kilkanaście procent.

Menedżer działu wycen i analiz Grupy Gumułka Marcin Roj przyznaje, że o wsparcie nie jest łatwo. Z reguły, gdy w ogłoszonym przez inkubator konkursie zgłaszanych jest kilkaset projektów, do etapu tzw. preinkubacji trafia kilkanaście.

"Preinkubacja ma głównie na celu przeprowadzanie szczegółowych badań innowacyjnego rozwiązania, analizę rynku, otoczenia konkurencyjnego, identyfikację ryzyk oraz opracowywanie biznesplanu. Najbardziej obiecujące projekty dostają wsparcie kapitałowe" - wyjaśnił ekspert.

Specjaliści podpowiadają, że już na etapie zgłaszania pomysłu jego twórcy powinni przemyśleć najważniejsze dla przedsięwzięcia procesy. Gdy model biznesowy firmy jest już opracowany, projekt analizują biegli wyceniający wartość aportu wnoszonego do spółki przez inwestora - w tym przypadku inkubator.

"Oceniamy przede wszystkim wartości niematerialne i prawne, takie jak szeroko rozumiane know-how, oprogramowanie, patent czy prawo do uzyskania patentu. Inkubator inwestuje natomiast do ok. 800 tys. zł, przy czym jego zaangażowanie kapitałowe stanowi poniżej 50 proc. udziałów w spółce. To pozwala projektodawcom zachować przewagę kapitałową i partnerskie relacje" - wyjaśnił Roj.

Po kilku latach inkubator wychodzi z inwestycji. Start-up, teraz już jako dojrzała firma, samodzielnie lub z nowym inwestorem gwarantującym dalszy rozwój, radzi sobie na rynku. Wszystkie czynności wsparcia przez inkubator są współfinansowane z pieniędzy UE.

Eksperci Grupy Gumułka mają w dorobku kilkadziesiąt wycen start-up'ów. Jednym z ciekawszych był autonomiczny robot sadowniczy. Jego zastosowanie w sadach i winnicach daje zmniejszenie zużycia wody nawet o 90 proc. i oszczędność 35-40 proc. środków ochrony roślin.

Innym projektem wycenianym przez ekspertów grupy był kompleksowy system zarządzania energią w budynkach, przeznaczony dla samorządów i spółek zarządzających mediami w gminach. Jego elementem jest system wspomagania decyzji, umożliwiający analizę zużycia mediów, porównanie kilku wariantów planowanych przedsięwzięć proekologicznych oraz zestawienie szacowanych efektów z rzeczywistymi oszczędnościami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj