Żyjemy w czasie trzeciej rewolucji przemysłowej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 kwietnia 2012, 03:45
Części, narzędzia i inne produkty dostępne zawsze od ręki, dostosowane do naszych potrzeb, czyli odejście od masowej produkcji – oto według The Economist czekająca nas w najbliższym czasie nowa rewolucja przemysłowa.

Jako źródło przełomu, kolejnego po osiemnastowiecznej rewolucji w przemyśle włókienniczym i wprowadzonej w dwudziestym wieku produkcji taśmowej, The Economist podaje zbiegnięcie się w czasie rozwoju technologii, takich jak coraz inteligentniejsze oprogramowanie, nowoczesne materiały, robotykę, technologie z trójwymiarowym drukowaniem na czele, a także wachlarz usług internetowych. Jednym z najważniejszych nowych kierunków w produkcji jest obniżanie się kosztów produkcji szerokich gam produktów, z których każdy może być precyzyjnie dostosowany do potrzeb i zachcianek klienta.

Drukowanie trójwymiarowe stanie się w tym procesie bardzo ważnym elementem. Taka technologia umożliwia tworzenie obiektów zbyt skomplikowanych dla zwyczajnej fabryki, pozwala na pracę w dowolnym miejscu na Ziemi, a wytwarzanie przedmiotu nie wymaga nadzoru. Jak pisze The Economist, już teraz zaawansowane technologicznie elementy wojskowych odrzutowców są w ten sposób drukowane w dostosowanej do potrzeb formie.

Lżejsze i trwalsze materiały, takie jak włókna węglowe, są coraz szerzej stosowane. Nanotechnologia pozwala na ulepszanie już istnieących produktów, umożliwiając produkcję plastrów pomagających leczyć rany, czy też sztućce, które łatwiej myć, pisze The Economist.

Taka rewolucja nie będzie oczywiście łatwa, jak z resztą każda – wiąże się między innymi z dalszą redukcją osób potrzebnych do wyprodukowania chociażby samochodu. Praca z fabryki przeniesie się do biura, a zawody związane bezpośrednio z produkcją będą wymagały bardziej zaawansowanych umiejętności. Co więcej, proces ten będzie się wiązał z powrotem zakładów produkcyjnych do krajów, na terenie których działają firmy, ponieważ outsourcing produkcji przestanie się opłacać – według tygodnika do 2020 roku 10-30 proc. towarów produkowanych przez amerykańskie firmy w Chinach mogłoby być wytwarzanych w USA, zwiększając wartość rodzimej produkcji o 20-55 mld USD.

Konsumentom łatwo będzie przyzwyczaić się do rynku, na którym produkty są lepsze i łatwiej dostępne. Inaczej może być z rządami, które chcą chronić istniejący przemysł zamiast wspierać rozwój nowych technologii, które mogłyby doprowadzić do ich zaniku, pisze The Economist. To według nich sprzeczne z logiką i zbyt romantyczne. Przyszłość wymaga inwestycji w edukację, jasnych zasad i równych szans dla wszystkich gałęzi przemysłu. Rewolucja nadejdzie sama.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj