Miliony na promocję północnej Afryki na polskich ulicach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 maja 2012, 04:21
Turcja
Turcja/ShutterStock
Spośród krajów arabskich już nie tylko Egipt walczy o turystów z Polski. Poważnymi rywalami stały się Tunezja i Maroko. Wszystkie te trzy kraje chcą jak najszybciej zatrzeć negatywne wrażenie o sobie wywołane niepokojami politycznymi w ostatnich miesiącach.

Złe wrażenie wśród turystów utrzymuje się, chociaż od obalenia dyktatorów w Egipcie i Tunezji minął ponad rok. W tym celu na promocję w naszym kraju wydadzą prawie 13 mln zł. Najwięcej Egipt – 4,8 mln zł. To o ponad 630 tys. zł więcej niż w roku poprzednim. Tunezja na ten cel przeznaczy 2,5 mln zł, a pozostałą kwotę ponad 5 mln zł wyda Maroko.

– Nasz budżet na kampanię promocyjną wzrósł w porównaniu z ub.r. o 40 proc. Pieniądze wydamy na kampanię wizerunkową, która będzie prowadzona na billboardach w większości dużych miast, w prasie, telewizji oraz portalach społecznościowych – tłumaczy Magdalena Pomykała z tunezyjskiego urzędu ds. turystyki.

Już widać, że wydatki się opłacą. Turyści z Polski powoli wracają bowiem w te regiony świata. Największe sukcesy odnosi Egipt. Według statystyk portalu turystycznego EasyGo.pl od stycznia do kwietnia tego roku 40,2 proc. rezerwacji zostało zrobionych właśnie na ten kierunek. Dla porównania w tym samym czasie 2011 r. wybrało go 19,41 proc. turystów. Tunezja z udziałem na poziomie 6,86 proc. zajęła piąte miejsce, a Maroko z nieco ponad 2-proc. udziałami dziewiąte tuż przed Chorwacją. – Nie są to jeszcze wyniki sprzed rewolucji. Choć w naszym przypadku zainteresowania wypoczynkiem w tym regionie wzrosło o 70 proc. w porównaniu z ubiegłorocznym letnim sezonem – dodaje Magda Plutecka-Dydoń z Neckermanna.

Egipt ma więc szanse zrealizować wyznaczony cel, jakim jest 600 tys. turystów z Polski w tym roku, czyli o około 100 tys. więcej niż w 2011 r. Do 2017 r. liczba ta ma ulec podwojeniu. Zdaniem ekspertów sprzyja mu to, że jest kierunkiem całorocznym, dlatego Tunezja i Maroko nigdy nie dorównają mu pod względem liczby turystów.

Na niekorzyść Tunezji działa też to, że jest jednym z pierwszych zagranicznych kierunków czarterowych w polskiej turystyce. Wyjazdy są sprzedawane od końca lat 90., przez co kraj już się trochę opatrzył. – Widzimy jednak odradzanie się też tego kierunku – mówi Abdelfettah Gaida, prezes Exim Tours Polska.

To tylko dowodzi, że dobrze przeprowadzona promocja kraju może zdziałać cuda. Polska powinna brać przykład z Egiptu, Tunezji i Maroka, bo nasza turystyka też kuleje, a czerwcowe Euro 2012 przyniesie tylko niewielkie ożywienie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj