Bugaj: Hiszpania i Facebook już niestraszne

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
21 maja 2012, 17:41
Łukasz Bugaj
Łukasz Bugaj, analityk Domu Maklerskiego Millennium. /Media
Miniony tydzień kończyliśmy w nie najlepszych nastrojach, ale dzisiaj niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki atmosfera nad giełdowymi parkietami wyraźnie się poprawiła.

Powodów ku temu można było wymienić wiele, tak naprawdę przekonywujący był jednak tylko jeden – wcześniejsze skrajne wyprzedanie indeksów.
Oczywiście dominujące komentarze są nieco inne i panuje w nich przekonanie, że to weekendowe wydarzenia przyczyniły się do wzrostu apetytu na ryzyko. Kwestią dyskusyjną pozostaje jednak wpływ komunikatu po szczycie państw G8 na giełdową koniunkturę. Treść wspominanego komunikatu wręcz idealnie wpisywała się bowiem w to, czego należało się spodziewać. Światowi liderzy opowiedzieli się za pozostaniem Grecji w strefie euro, ale kraj ten powinien dotrzymać swoich zobowiązań odnośnie dyscypliny budżetowej. Obiecano też podjęcie niezbędnych kroków, żeby wspierać wzrost gospodarczy, nie zapominając jednak o redukcji deficytów budżetowych. Widać więc wyraźnie, że komunikat nie niesie ze sobą żadnych istotnych treści. Co prawda dominuje amerykański ton o promowaniu wzrostu, ale nie wiemy jak ma to być osiągnięte. Ponadto Niemcy dość skutecznie „przemyciły” swoje postulaty. Rezultat szczytu można więc uznać za niespełnione nadzieje, gdyż część inwestorów liczyła na bardziej donośny jego wynik.

O większym ciężarze gatunkowym można mówić w przypadku Chin, gdzie premier Wen Jiabao mówił o przeprowadzeniu dodatkowych działań wspierających wzrost gospodarki Państwa Środka. Jego ton był na tyle stanowczy, że polityka władz może istotnie się zmienić, a to już można odbierać pozytywnie. Pytanie jednak czy na tyle pozytywnie, by ignorować wiele negatywnych informacji, takich jak podwyższenie poziomu depozytów zabezpieczających dla instrumentów opartych o obligacje Hiszpanii przez LCH.Clearnet oraz zwiększenie przez Madryt szacunków zeszłorocznego deficytu z 8,5% PKB do 8,9% PKB. Jak więc widać inwestorzy dostali całą paletę dobrych i złych wiadomości i mogli z niej dowolnie wybierać. Ułatwienie było o tyle spore, że wszystkie informacje były już dobrze znane przez rozpoczęciem notowań, a w ich trakcie panowała posucha informacyjna.

Rynki wybrały optymistyczne tory i nimi poruszały się przez całą sesję. W Europie niższe otwarcie wykorzystano do zakupów akcji, a na GPW już samo otwarcie nastrajało optymistycznie. Powstała luka na otwarciu nie została zamknięta, co dobrze świadczyło o kondycji rynku. Chęć na odrabianie strat była tak duża, że nawet po południu, gdy kontrakty na Wall Street sugerowały jedynie niewielkie zwyżki na tej najważniejszej giełdzie na świecie, w Warszawie wzrosty wciąż przekraczały 1%. Bez większego echa przeszły jedyne dane z dnia dzisiejszego, czyli te mówiące o kwietniowej dynamice krajowej produkcji przemysłowej, która wzrosła o 2,9% r/r, czyli nadzwyczaj blisko oczekiwanym 3%.

Za sprawą udanego początku notowań w Nowym Jorku, sesja w Warszawie kończyła się przy nowych sesyjnych maksimach. WIG20 zyskał ostatecznie 1,7%, a apetyty są zapewne większe. Szczególnie, że inwestorzy ignorowali dwucyfrowe straty na akcjach Facebooka, które początek swojego drugiego dnia na parkiecie z pewnością nie zaliczą do udanych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj