Warszawski parkiet należał w piątek do najsłabszych w Europie. Na otwarciu indeks największych spółek zyskiwał 1,5 proc., znacznie mniej niż wskaźniki na głównych giełdach kontynentu. Zdobycze byków szybko topniały. Tuż po południu WIG20 dotarł do 2250 punktów, czyli do poziomu o 0,6 proc. wyższego w porównaniu do czwartkowego zamknięcia. Przed południem nie było widać siły, mogącej pobudzić ceny akcji do większego wzrostu. Nasi inwestorzy nie zważali na to, że w tym samym czasie CAC40 i DAX zwyżkowały po ponad 2,5 proc. W pierwszej części dnia indeks w Atenach szedł w górę o ponad 5,5 proc., a moskiewski RTS starał się mu dorównać. Ponad 3 proc. zyskiwał także wskaźnik w Mediolanie.

W gronie największych spółek liderem wzrostów były zwyżkujące o ponad 3 proc. papiery Kernela. Przekraczającymi 2 proc. wzrostami mogli cieszyć się posiadacze papierów KGHM, Tauronu, Lotosu, JSW i Banku Handlowego. Na poziomie nieznacznie wyższym od czwartkowego zamknięcia handlowano akcjami Telekomunikacji Polskiej, PZU i PGNiG. Na szerokim rynku uwagę zwracała 7 proc. zwyżka cen akcji Polimeksu i 6 proc. wzrost notowań walorów Azotów Tarnów. W przypadku tej drugiej spółki zadziałała informacja o gotowości podwyższenia ceny w wezwaniu ogłoszonym przez Acron. Przedstawiciel skarbu państwa stwierdził jednak, że cena nie jest głównym kryterium branym pod uwagę przy ewentualnej sprzedaży akcji spółki.

Od rana bardzo dobre nastroje panowały na głównych giełdach europejskich. Indeks w Paryżu na otwarciu zyskiwał 3 proc., a DAX szedł w górę o 2,7 proc. Przez większą część dnia oba wskaźniki trzymały się w pobliżu tych poziomów, próbując mocniej pójść w górę. Zachowanie inwestorów w reakcji na informacje płynące ze szczytu państw europejskich trudno określić jako euforyczne, ale dawka optymizmu była zupełnie przyzwoita. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że perspektywa przełomu w przezwyciężaniu kryzysu zadłużenia i pobudzaniu wzrostu gospodarczego raczej się nie przybliżyła. Znów górę wzięły działania doraźne. Na razie wystarczyło to do poprawy nastrojów na giełdach.

Dane makroekonomiczne nie miały w piątek większego wpływu na notowania. Rozczarowała nieco sprzedaż detaliczna w Niemczech. Spadła ona w maju o 0,3 proc. w porównaniu do kwietnia, a w stosunku do maja ubiegłego roku okazała się niższa o 1,1 proc. Dynamika dochodów i wydatków Amerykanów była zgodna z oczekiwaniami. Indeks aktywności gospodarczej w rejonie Chicago wzrósł z 52,7 do 52,9 punktu, a wskaźnik nastrojów konsumentów spadł z 79,3 do 73,2 punktu.
Warszawscy inwestorzy zachęceni popołudniowym zwiększeniem skali wzrostu indeksów w Paryżu i Frankfurcie do ponad 3,5 proc., podciągnęli w górę nasze indeksy WIG20 na półtorej godziny przed końcem handlu zyskiwał 1,3 proc.