Lotnisko Berlin-Brandenburg "szczytem niekompetencji i naiwności"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 sierpnia 2012, 05:50
Budowa nowej dumy Niemiec - lotniska Berlin-Brandenburg - okazała się wielką kompromitacją niemieckich architektów i inwestorów.

Nowe lotnisko Berlina miało działać 30 października 2011 r. Wciąż jednak nie wiadomo, kiedy port, który pod względem liczby pasażerów ma dorównywać hubom we Frankfurcie i w Monachium, wreszcie będzie przyjmował samoloty.

Już teraz największy niemiecki tygodnik opinii „Der Spiegel” nazywa całe przedsięwzięcie „szczytem niekompetencji i naiwności”. Gazeta opisuje system przekrętów, który kompromituje całą inwestycję. Gdy w grudniu zeszłego roku DGP przeprowadzał wywiad z burmistrzem Berlina, Klaus Wowereit nie wspominał o kłopotach z oddaniem lotniska Berlin Brandenburg International (BBI). Roztaczał za to świetlaną wizję ultranowoczesnego portu tuż za granicą Polski, z którego będą mogli wkrótce korzystać mieszkańcy naszego kraju.

Zobacz zdjęcia z budowy berlińskiego lotniska:

Dziś jednak okazuje się, że futurystyczna konstrukcja zaprojektowana przez niemiecką gwiazdę architektury Meinharda von Gerkana nie jest w stanie przejść podstawowych testów bezpieczeństwa. Już wiosną 2009 r. komisja nadzorująca inwestycję, w której obok Wowereita zasiadał także gubernator Brandenburgi Matthias Platzeck, została poinformowana o fundamentalnych brakach w systemie zabezpieczeń przeciwpożarowych. Dlaczego wówczas nie podjęto decyzji o natychmiastowej przebudowie kompleksu – do dziś nie wyjaśniono. Ale w następnym roku pojawiły się nowe problemy. GMP, firma architektoniczna, która miała przekształcić wizję Gerkana w szczegółowy projekt architektoniczny, popełniła tysiące błędów. Inspektorzy budowlani wykryli m.in. 2800 przypadków, w których na miejscu rur grzewczych i kanalizacyjnych zaplanowano… kable elektryczne, rzecz jasna o zupełnie innych gabarytach.

Inne niedoróbki wykryli podwykonawcy firm pracujących przy budowie BBI. Elektrycy Boscha stwierdzili np. ze zdumieniem, że pod sufitem sal, w których mieli zamontować kamery, jest tak mało miejsca, że ich montaż jest po prostu niemożliwy. W podobny sposób architekci nie przewidzieli miejsca na wiele elementów systemów bezpieczeństwa, jak bramki do wykrywania metalu czy taśmociągi do prześwietlania bagażu. Mimo to jeszcze pod koniec zeszłego roku ówczesny dyrektor techniczny lotniska Manfred Kortgen zapewniał, że data otwarcia BBI 3 czerwca 2012 r. pozostaje w pełni aktualna.

Teraz w berlińskim ratuszu mowa jest o kolejnym terminie: wiośnie 2013 r. Ale jak wskazuje „Spiegel”, nie wierzą w to już nawet niemieckie koleje DB, które informują swoich pasażerów, że pociągi na stacji BBI nie będą się zatrzymywać do odwołania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj