PE chce większego wpływu na tworzenie unii bankowej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 września 2012, 19:43
PE zastrzegł w przyjętej rezolucji ws. nadzoru bankowego, że budowanie unii bankowej wymaga demokratycznej legitymacji, czyli większego udziału parlamentu. Tymczasem PE ma być tylko konsultowany ws. propozycji nadzoru bankowego eurolandu.

W środę Komisja Europejska przyjęła propozycję wspólnego nadzoru bankowego strefy euro, w którym zasadnicza rola przypada Europejskiemu Bankowi Centralnemu. Do wspólnego nadzoru na zasadzie "bliskiej współpracy" będą mogły też przystąpić kraje spoza strefy euro. Kraje te nie mogą w pełni uczestniczyć we wspólnym mechanizmie nadzoru, ponieważ EBC nie ma wystarczających kompetencji poza eurolandem - wyjaśniła KE. W gestii PE jest jedynie wyrażenie opinii na temat projektu. W europarlamencie wywołuje to krytykę. Decyzję ws. propozycji KE podejmą wszystkie państwa UE jednomyślnie.

"Pełne zaangażowanie PE ma podstawowe znaczenie na demokratycznej legitymacji procesu budowania unii bankowej" - brzmi przyjęta w czwartek rezolucja PE.

Dokument podkreśla konieczność głębszego rozważenia ważnych elementów unii bankowej - od metod dokapitalizowywania banków poprzez Europejski Mechanizm Stabilizacyjny (EMS) po zbadanie ewentualnych konsekwencji wprowadzenia takiego systemu dla strefy euro oraz dla krajów, które nie należą do unii walutowej.

PE - jak głosi komunikat - domaga się też implementacji zasad, które regulowałyby odpowiedzialność instytucji nadzorującej rynek bankowy, a także opracowania klarownych metod postępowania wobec upadających banków. Kolejny postulat europejskich posłów to stworzenie gwarancji, że nowy regulator rynku bankowego unii walutowej "nie utrudni działania jednolitego rynku".

Generalnie frakcje PE przyjęły jednak propozycję KE z zadowoleniem. Lider socjalistów Hannes Swoboda położył nacisk na konieczność zapewnienia - w ramach tego mechanizmu - "pełnego bezpieczeństwa (bankowych) depozytów obywateli i przedsiębiorstw", przy jednoczesnym zagwarantowaniu, że "pieniądze podatników nie będą wykorzystywane do ratowania banków".

Zieloni zwracają uwagę na konieczność "zagwarantowania prawdziwej, demokratycznej kontroli (nad nadzorem bankowym)", by uniknąć konfliktów interesów i sporów kompetencyjnych w związku z tym, że nadzorcą systemu bankowego będzie EBC, który jednak zachowuje swoją zasadniczą rolę i kompetencje banku centralnego.

Szef liberałów Guy Verhofstadt skrytykował jednak metodę budowania unii bankowej. "Trudno pojąć, dlaczego propozycja unii bankowej oparta jest na metodzie (ustaleń) międzyrządowych. To recepta na stworzenie europejskiego systemu nadzoru, który ma związane ręce" - powiedział. Zwrócił też uwagę na inne wątpliwości, jakie budzi projekt w obecnym kształcie. "Tworzy on na przykład pole, na którym ścierać się będą interesy EBC jako strażnika stabilności cen z jego nowymi zadaniami jako nadzorcy (banków)" - wskazał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj