Mariano Rajoy po raz kolejny narzuca Hiszpanom kurację odchudzającą.
Premier przedstawił projekt budżetu na przyszły rok, który zakłada cięcia i podwyżki podatków warte łącznie aż 39 mld euro.
Dzięki temu deficyt budżetowy ma spaść z około 8 proc. dochodu narodowego w tym roku do 4,5 proc. w roku przyszłym. Rajoy chce także z góry spełnić spodziewane warunki pomocy, jakie postawią Unia Europejska i MFW. W ten sposób będzie mógł dowodzić, że nie działa pod dyktando zagranicy, tylko prowadzi własną politykę.
Projekt ustawy budżetowej zakłada obniżenie średnio o 12 proc. wydatków wszystkich ministerstw. Emerytury wzrosną o 1 proc., wyraźnie mniej niż wskaźnik inflacji (2,6 proc.). To rewolucyjna zmiana, bo do tej pory były one automatycznie indeksowane do wzrostu cen. Inną nowością ma być podatek od emisji dwutlenku węgla. A także powołanie odrębnej instytucji odpowiedzialnej za ściąganie należności podatkowych, na co od wielu miesięcy naciskała Komisja Europejska.
Eksperci pozostają jednak sceptyczni, czy to wystarczy, aby uzdrowić finanse publiczne. Hiszpania przechodzi bowiem przez ostrą recesję, która będzie trwała także w przyszłym roku. Z tego powodu przychody podatkowe będą niższe od planowanych, przez co konieczne będą także dodatkowe cięcia w wydatkach.
Reklama