Obóz Narodowo-Radykalny - jakie poglądy na gospodarkę mają polscy narodowcy?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 listopada 2012, 19:12
Paradoksalnie brzmią słowa Przemysława Holochera, przywódcy współczesnego ONR, który mówi, że jest „dużym zwolennikiem wolności gospodarczej” oraz uważa, że państwo powinno ograniczyć swoje kompetencje i biurokrację.

W ostatnich dniach słowo „faszyzm” w różnych odmianach musiało paść ze sto razy. Odnosiło się ono głównie do ONR, organizacji odwołującej się do swojego przedwojennego dziedzictwa, antysemickiego i nacjonalistycznego. Czy dzisiejszy ONR naprawdę jest faszystowski?

Jednym z filarów faszyzmu była faszystowska gospodarka. Skartelizowany przemysł, silna kontrola państwa nad własnością prywatną, niechęć do wielkiego majątku oraz nacjonalizacja sektora finansowego. Jeśli przejrzymy poglądy przywódców przedwojennego ONR, odnajdziemy wszystkie te postulaty. Antysemityzm odgrywał rolę w niechęci do finansjery, ale wcale nie decydującą. Wpłynęły na to silnie czasy, w których faszyści działali – okres wielkiego kryzysu i utrata wiary w leseferystyczny kapitalizm.

Dosyć paradoksalnie brzmią więc słowa Przemysława Holochera, przywódcy (wodza?) współczesnego ONR, który w wywiadzie dla radia Kontestacja ogłosił, że jest „dużym zwolennikiem wolności gospodarczej” oraz uważa, że państwo powinno ograniczyć swoje kompetencje i biurokrację.

Przedwojenni ONR-owcy nazwaliby wypowiedzi Holochera kapitalistycznym bełkotem i brataniem się z żydowskimi bankierami. Może jednak Holocher uniknie prania po gębie ze strony podwładnych – bo oficjalnie ONR nie ma żadnych poglądów na temat gospodarki. Swój program koncentruje na wrogości do gejów i „lewactwa”, i to właściwie wszystko, co przekazuje o sobie ta organizacja. Nawet gdyby do Polski zawitał poważny kryzys, ONR-owcy nie mogliby tego wykorzystać na wzór partii z lat 30., bo nie wiedzieliby nawet, jaki mają plan gospodarczy. Narodowy radykalizm to świeca dymna, nie ma za nią nic konkretnego. Radykalizm oznacza tylko używanie słowa „pedał” zamiast „gej”.

Tak, prawda – wszystko może się zmienić. Pojawi się nagle nowy Mussolini i zlepi jakiś przekonujący, eklektyczny program, przekona trochę niegłupich osób i stanie się alternatywą dla „wszystkich, którzy już rządzili”. Na razie, dzięki Bogu, przeczytanie czegoś dłuższego niż komentarze Korwin-Mikkego przerasta możliwości narodowego radykała.

640873-i02-2011-210-18600020a-803.jpg
Jan Wróbel
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj