Gdański koncern, podobnie jak Orlen, rozmawia o dostawach ropy z tajemniczym pośrednikiem.
Aurora, zarejestrowany w Szwajcarii mało znany pośrednik w handlu ropą, o którym pisaliśmy już w listopadzie, chce zdominować polski rynek. Spółka już dostarczyła do naszego kraju pierwszą partię surowca. W październiku i listopadzie pośredniczyła w dostawach 10 tys. ton ropy od TNK-BP rurociągiem Przyjaźń. Było to zlecenie jednorazowe (w ramach umowy spotowej).
Teraz Aurora zamierza zdobyć warte kilka miliardów dolarów rocznie kontrakty na dostawy dla naszych rafinerii. „Szwajcarska” spółka reprezentowana przez Dimitrija Łagutowa próbuje przekonać do siebie nie tylko PKN Orlen, któremu z końcem tego roku kończą się dwa potężne kontrakty na zakup 10 mln ton ropy rocznie, lecz i drugi polski koncern – Lotos. Jej główny atut to dostęp do limitowanej przepustowości naftociągu Przyjaźń.
Reklama
Według agencji Argus negocjuje z gdańską spółką dostawy na 2013 r. Lotos odmówił komentarza w tej sprawie. Mateusz Cabak z biura prasowego koncernu podkreślił jedynie, że – w odróżnieniu od Orlenu – w tym roku nie wygasają mu żadne z dotychczasowych umów. Z naszych informacji wynika, że spółka chce zmniejszyć ilość ropy kupowanej doraźnie na giełdach (spot) na rzecz kontraktów długoterminowych.
Do tej pory Orlen i Lotos kupowały ropę głównie od pośredników. Surowiec do Płocka dostarczały m.in. Souz Petrolium (ze złóż Tatnieftu i Basznieftu) oraz Mercuria Energy (ze złóż TNK-BP, Surgutnieftgazu i Rosnieftu). Do Gdańska ropę dostarczały Eminent Energy (ze złóż Łukoilu), a także Mercuria, Petraco Oil oraz Statoil. Teraz o kontrakty z polskimi odbiorcami poza Aurorą starają się także inni pośrednicy: Normeston Trading, Concept Oil Services i Flontrano Trading Ltd (ten ostatni dostarczał już do Polski ropę od Tatnieftu i SPD w 2011 r.).
Orlen chciałby jednak podpisać nowe umowy bezpośrednio z producentami. Wszystko wskazuje jednak na to, że trzyletnie kontrakty z Rosnieftem i Łukoilem nie dojdą do skutku. Dla rosyjskich firm może nie znaleźć się bowiem miejsce w grafiku przesyłowym Przyjaźni ustalanym przez Transnieft, operatora naftociągu. Co ciekawe, miejsca nie brakuje dla pośredników. To dlatego z ich usług coraz częściej zaczynają korzystać już nie tylko rosyjscy producenci, lecz także ci z kapitałem zagranicznym.
– Negocjatorzy Aurory twierdzą, że dla ich firmy miejsce w grafiku jest zagwarantowane, i w ten sposób próbują przekonać Orlen do kontraktu – twierdzi osoba znająca kulisy negocjacji. Płocka spółka próbuje jednak wywalczyć lepsze warunki i być może umowy bezpośrednio z producentami na przynajmniej część dostaw, dlatego nie wyklucza, że nie podpisze umów długoterminowych od stycznia. Zastąpi je spotowymi (dziś kupuje tak tylko 10 proc. potrzebnej ropy). – To jednak rozwiązanie, które nie zawsze jest opłacalne, i mimo wszystko wolelibyśmy go uniknąć – tłumaczy nam przedstawiciel Orlenu.