Liczba Francuzów bez pracy jest największa od 16 lat. Francuski prezydent nie dotrzyma najważniejszej obietnicy z majowych wyborów prezydenckich – że w tym roku bezrobocie zacznie spadać. Lewicowa strategia jest błędna.

Urząd statystyczny INSEE podał wczoraj, że w styczniu bez pracy pozostawało 3,2 mln Francuzów, najwięcej od 16 lat. Już teraz wskaźnik bezrobocia przy zastosowaniu metodologii Eurostatu jest we Francji taki sam jak w Polsce i wynosi 10,7 proc. osób w wieku produkcyjnym. A w roku przyszłym ma urosnąć do 11 proc.

Według ekonomistów bezrobocie we Francji zaczyna się stabilizować dopiero, gdy gospodarka rośnie w tempie 1 proc. rocznie, a spada – gdy PKB przyspiesza do 1,5 proc. Po fatalnym 2012 r. rząd liczył, że w obecnym nastąpi ekonomiczne przyspieszenie do 0,8 proc. To w połączeniu z nowymi programami na rzecz aktywizacji bezrobotnych miało poprawić sytuację na rynku pracy.

>>> Zobacz, jak wygląda sytuacja na polskim rynku pracy

Ale zdaniem Komisji Europejskiej gospodarka w tym roku zwiększy się zaledwie o 0,1 proc. – Dopiero kiedy uda nam się przełamać recesję, sytuacja się poprawi. W 2013 r. bezrobocie będzie rosło – przyznał już w sobotę Hollande. Drugim, obok złej koniunktury, powodem porażki jest także słaba skuteczność rządowych programów walki z bezrobociem. Jeden z najważniejszych – zawody przyszłości – zakłada sfinansowanie przez państwo 75 proc. kosztów utworzenia etatów dla osób do 26. roku życia (resztę pokrywają przedsiębiorcy). W ten sposób w ciągu pierwszego roku prezydentury Hollande’a miało powstać 100 tys. nowych miejsc pracy. Stworzono ich do tej pory… 5 tys.

– Dotarcie do młodych ludzi, którzy odwykli od dyscypliny pracy, jest bardzo trudne – tłumaczy premier Jean-Marc Ayrault. Jednak Laurence Parisot, szefowa konfederacji francuskiego przemysłu MEDEF, uważa, że przyczyna porażki programu walki z bezrobociem jest inna, bo strategia od początku była błędna. Nakładając kolejne obciążenia na przedsiębiorców i utrzymując sztywne regulacje rynku pracy, rząd jeszcze bardziej zniechęcił pracodawców do zatrudniania nowych pracowników. Uginające się pod ciężarem należności fiskalnych firmy przestają być konkurencyjne i nie są w stanie wyrwać kraju z marazmu.

>>> Czytaj też: Hollande potrzebuje miliardów od ubezpieczycieli na wsparcie budownictwa

Dowodem, że uelastycznienie regulacji rynku pracy i ograniczenie obciążeń przynosi efekt, są jej zdaniem Niemcy, gdzie bezrobocie wynosi według metodologii Eurostatu 5,7 proc. Ale Hollande nie zamierza pójść tą drogą. Wbrew obietnicom wyborczym prezydent Francji już zapowiedział, że także w 2014 r. zostaną wprowadzone nowe podatki.

Tygodnik gospodarczy „L’Expansion” zwraca uwagę, że problem bezrobocia dotyczy znacznie większej grupy osób niż 3,2 mln aktywnie poszukujących pracy. Zdaniem pisma jeśli wliczyć młode osoby, które nigdy nie pracowały i nie mają prawa do zasiłku, osoby powyżej 55. roku życia, które otrzymują zasiłek bez konieczności szukania pracy, osoby w średnim wieku, które są tak zniechęcone, że przestały szukać zajęcia, oraz osoby, które zostały zmuszone do przyjęcia pracy na pół etatu, to liczba ta zwiększa się o 4 mln osób. Tym samym będzie dotyczyć 7,2 mln Francuzów. A to już dość alarmująca liczba.

Deficyt budżetowy też nie chce spadać

Obniżenie bezrobocia to niejedyna niespełniona obietnica wyborcza Francois Hollande’a – już teraz wiadomo, że nie uda mu się obniżyć w tym roku deficytu budżetowego do 3 proc. PKB, czyli maksymalnego limitu określonego w traktacie z Maastricht. Tak się jednak nie stanie.

Zdaniem Komisji Europejskiej różnica między dochodami a wydatkami państwa wyniesie w tym roku 3,7 proc. PKB, a w przyszłym urośnie nawet do 3,9 proc. PKB. Hollande już zresztą przyznał, że ograniczenie dziury w finansach publicznych do 3 proc. nie zostanie osiągnięte w tym, ale w przyszłym roku. Teoretycznie zgodnie z paktem fiskalnym Bruksela powinna ukarać Paryż za nadmierny deficyt.

Komisarz ds. finansowych Olli Rehn dał jednak jasno do zrozumienia, że tak się nie stanie. Nie chce wywoływać paniki na rynku, tym bardziej że w takiej samej sytuacji jak Francja jest osiem innych państw strefy euro. Komisja Europejska obawia się także, że kara mogłaby wepchnąć francuską gospodarkę w recesję, bo podważyłaby zaufanie inwestorów do stabilności kraju.