O g. 17.00 w Brukseli rozpoczyna się unijny szczyt. Pierwszy dzień poświęcony jest sprawom gospodarczym - dyscyplinie finansowej i wzrostowi gospodarczemu.

Dla Polski ważne będą zapisy we wnioskach ze spotkania dotyczące osobnych szczytów eurolandu. Jutro natomiast będą omawiane już tylko sprawy zagraniczne, odbędzie się też dyskusja o relacjach z Rosją.

Unijni liderzy mają dziś zatwierdzić regulamin osobnych szczytów eurolandu, przewidzianych w pakcie fiskalnym. Polsce zależało na tym, by tych spotkań w elitarnym gronie było jak najmniej, by nie sankcjonować podziału Europy, by sprawy dotyczące strefy euro, do której jest zobowiązana wstąpić, nie zapadały bez jej wiedzy. „Nic o nas bez nas” - komentuje europoseł Jacek Saryusz-Wolski. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w tym roku będą tylko dwa szczyty strefy euro. W tym jeden, jesienią, na który zostaną zaproszone kraje podpisane pod paktem fiskalnym, dotyczącym ściślejszej dyscypliny finansowej, a w tej grupie jest Polska. „Te nasze protesty i domagania się, byśmy byli przy stole, zostały wysłuchane” - dodał europoseł.

Unijni liderzy będą też dziś rozmawiać o sposobach przywrócenia wzrostu gospodarczego, który do tej pory hamowała forsowana przez Brukselę polityka zaciskania pasa. Szczyt rozpoczyna się od spotkania z szefem Parlamentu Europejskiego. Martin Schulz chce rozmawiać na temat unijnego budżetu na lata 2014-2020. Wczoraj europosłowie przyjęli rezolucję odrzucającą lutowy kompromis uzgodniony przez unijnych przywódców. Deputowani uważają bowiem, że poziom wydatków jest zbyt niski, chcą też większej elastyczności w przesuwaniu pieniędzy między kolejnymi latami i działami. To nie jest jednak ostatnie słowo Europarlamentu. Teraz rozpoczną się negocjacje z unijnymi rządami i kluczowe będzie czerwcowe głosowanie nad budżetem. Zgodnie z wynegocjowanym porozumieniem, Polska ma dostać ponad 105 miliardów euro.