Szwedzki państwowy koncern górniczy LKAB dotarł właśnie do nowego poziomu, przeszło 1 km poniżej miasta. Ma to umożliwić dalszą eksploatację największego na świecie jednolitego złoża rudy żelaza. Wielu spośród 18 tys. mieszkańców, których domy stały nad pokładami czwartego najbogatszego rejonu Szwecji, przeprowadzi się kilka kilometrów na wschód.

W sytuacji, gdy LKAB produkuje 90 proc. rudy żelaza w całej Unii Europejskiej, gotowość Szwedów do zwiększania wydobycia staje się kluczowa dla zapewnienia dostępu całego regionu do metalu. „Jesteśmy siódmym największym szwedzkim eksporterem i trzecim największym płatnikiem podatku, nie wliczając dywidend wypłacanych państwu każdego roku. Chodzi więc o sprawy rangi narodowej” – mówi Lars-Eric Aaro, szef LKAB.

>>> Czytaj też: Zadłużnie Szwedów na zakup mieszkań stale rośnie

Surowce wydobywane przez LKAB stanowią 64 proc. szwedzkiego eksportu. Rudę żelaza ze złóż pod Kiruną zaczęto wydobywać już pod koniec XIX wieku. Napędzała ona rewolucję przemysłową w Europie i pomogła w budowie państwa dobrobytu w Szwecji.

Złoża w Kirunie mają kształt gigantycznej pochylonej płyty, która wślizguje się pod miasto. Ponieważ głębsza eksploatacja powoduje przemieszczanie ziemi, miasto musi się usuwać. Egzystencja Kiruny od 1900 roku zależy od kopalni, a ponieważ LKAB jest największym pracodawcą, nie powoduje to większego sprzeciwu. Wiceburmistrz Niklas Siren ocenia, że przeprowadzkę popiera ponad 95 proc. mieszkańców Kiruny.

Reklama

Kiruna i koncern LKAB uzgodniły już wiele szczegółów, w tym nową lokalizację miejskiego centrum o powierzchni 400 tys. m2, czy sposób "przemieszczenia" niektórych budynków, jak czerwonego drewnianego kościoła z 1912 roku. Ale miasto i tak ma powody do niepokoju – rozbudowa kopalni pochłonie bowiem 3000 mieszkań, 200 domów, 380 pokoi hotelowych i 200 tys. m2 przestrzeni publicznej.

>>> Polecamy: Jak zarabiać na surowcach – poradnik dla początkujących