Subran: Polska w strefie euro byłaby drugimi Niemcami

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
28 maja 2013, 15:37
Warszawa i Berlin
Warszawa i Berlin/ShutterStock
Polska w strefie euro byłaby drugimi Niemcami, jednym z krajów o największym potencjale - twierdzi główny ekonomista Euler Hermes Ludovic Subran.

Przyciągniemy więcej inwestycji niż Francja

"Polska powinna wejść do strefy euro. Jeśli przyjmiecie euro, będziecie drugimi Niemcami. Nie Grecją, bo Polska przeprowadziła 'czyszczenie'; nie Cyprem, bo dźwignia sektora finansowego w waszym kraju jest relatywnie niska" - powiedział Subran w rozmowie z ISBnews podczas Kongresu Dyrektorów Finansowych.

"Wyobraźmy sobie, że Polska wchodzi do strefy euro przez noc. Wasza konkurencyjność nie będzie narażona, bo i tak większość eksportu idzie do Niemiec. Za to zaczniecie być odbierani jako jeden z eurokrajów z największym potencjałem. Przyciągniecie w ten sposób dużo nowych zagranicznych inwestycji bezpośrednich, z USA, czy Chin. Firmy z tych krajów będą preferować Polskę, a nie Francję czy kraje z ogromnymi problemami finansowymi" - wskazuje główny ekonomista Euler Hermes. 

>>> Czytaj też: PKB w Unii Europejskiej 2013: kolejny kwartał recesji

W jego ocenie, historia innych krajów, które weszły do strefy euro pokazuje, że nie ma ryzyka szoku inflacyjnego, ponieważ wypełnione zostały wcześniejsze wymagania związane z akcesją do euroklubu.

"Już obecnie Polska jest blisko spełnienia tych wymagań. Skorzystacie na polityce monetarnej ECB" - dodał Subran. Zaznaczył jednocześnie, że w jego ocenie z politycznej perspektywy nie jest to optymalny moment na wejście, ale widzi ekonomiczny sens.

"Każda polska firma chciałaby przyjęcia euro przez wasz kraj. Wiem, że entuzjazm społeczeństwa w tej kwestii jest znacznie niższy, ale dla sektora prywatnego to byłby potężny impuls - nie byłoby ryzyka kursowego, konieczności zabezpieczania się, za to byłby pełen dostęp do wspólnego rynku i tanie finansowanie. W kwestii kursu zmiany z polskiej waluta na euro, zróbcie to prosto: 4 zł za 1 euro" - skonkludował Subran.

Najważniejsze zadanie: pobudzić konsumpcję

Głównym problemem Polski na obecną chwilę jest słaba konsumpcja wewnętrzna i zadaniem jest pobudzenie krajowego rynku - uważa Ludovic Subran.

"Obecnym problemem Polski jest słaba konsumpcja wewnętrzna. Wasz kraj jest zbyt duży, by bazować jedynie na eksporcie. Musicie więc odbudować zaufanie Polaków pomimo słabych nastrojów, czy wysokiego bezrobocia" - powiedział ISBnews Subran podczas Kongresu Dyrektorów Finansowych.

"Wiem, że to trudne szczególnie gdy ogół nie ufa bankom i przyszłości. Ale patrząc na finanse publiczne, dostrzegam możliwości przeprowadzenia bardzo wycelowanych pakietów stymulacyjnych, które mogą być offsetowane przez redukcję innych wydatków lub podniesienie podatków w innych segmentach gospodarki. Uważam, że warto to zrobić, aby wytworzyć wrażenie w społeczeństwie, że ceny są niższe" - dodał. 

>>> Czytaj też: Dlaczego Polska jest relatywnie biednym krajem?

W jego ocenie, można to osiągnąć przez preferencyjne stawki VAT na konkretne towary czy usługi lub nieoprocentowane pożyczki na np. remonty.

"To zadziałało w wielu krajach, ale podkreślam, że musi być bardzo celowe i jedynie czasowe. Inaczej wywoła presję na finanse publiczne. Uważam, że obecnie ważnym zadaniem dla Polski jest zadbanie o pobudzenie wewnętrznego rynku" - skonkludował główny ekonomista Euler Hermes.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISBnews
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj