Pojawiły się doniesienia prasowe o tajnym programie elektronicznej inwigilacji przez władze Stanów Zjednoczonych.

Następnie amerykańskie służby przyznały się do monitorowania internautów, ale tylko pochodzących spoza USA.

>>> Czytaj więcej: Amerykański wywiad przyznaje, że używał PRISM

Reklama

Jednak dostawcy usług technologicznych w Ameryce, od Apple po Yahoo!, oświadczyli, że rząd USA nie otrzymał bezpośredniego dostępu do ich systemów.

Według relacji dziennika „The Washington Post” i brytyjskiej gazety „The Guardian”, Narodowa Agencja Bezpieczeństwa (NSA) i Federalne Biuro Śledcze (FBI) miały dostęp do centralnych serwerów dziewięciu firm internetowych w USA i pobierały czaty audio i wideo, zdjęcia, maile, dokumenty i loginy.

>>> Czytaj również: The Guardian: Amerykański rząd inwigiluje obywateli

Tajny program zbierania danych PRISM sięga swoimi korzeniami do antyterrorystycznej kampanii byłego prezydenta George W. Busha. W operacjach PRISM świadomie uczestniczy dziewięć firm technologicznych na czele z Microsoft, Google i Facebookiem, współdziałają także Apple i Yahoo – zapewnia „The Washington Post” .

- Nigdy nie słyszeliśmy o PRISM – odpowiada Steve Dowling, rzecznik Apple. – Nie zapewniamy żadnej agencji rządowej bezpośredniego dostępu do naszych serwerów, a w przypadku żądania danych klientów niezbędna jest decyzja sądu.

Rewelacje wypłynęły następnego dnia po artykule “Guardiana”, który napisał, że NSA dostaje od operatora Verizon Communication dane na temat milionów telefonów na postawie tajnego wyroku sądu z kwietnia tego roku. Ujawnienie tego faktu zrodziło protesty obrońców prawa do prywatności oraz odrodziło wątpliwości co do poszanowania praw człowieka przez administrację prezydenta Baracka Obamy.

Amerykański Związek Swobód Obywatelskich (ACLU) potępił próby inwigilowania Internetu i wezwał kongresmenów do wszczęcia śledztwa w tej sprawie.

Szef amerykańskiego wywiadu James Clapper bronił programu wskazując, że ma on kluczowe znaczenie, a stosowane procedury gwarantuję, że obiektami wzmożonej obserwacji są obcokrajowcy spoza USA. Dodał, że każde gromadzone dane telefoniczne podlegają kontroli sądowej.

>>> Polecamy: Rosja żąda od UE danych pasażerów linii lotniczych